
Kaucję coraz łatwiej można odzyskać bez wizyty w sklepie. Operatorzy budują publiczną sieć butelkomatów dostępną choćby całą dobę.
Z workiem pustych butelek nie trzeba już koniecznie maszerować do supermarketu. Butelkomaty pojawiają się na osiedlach, przy zakładach pracy, w miejscowościach turystycznych i obok plaż. Poza sklepami działa już ponad 230 takich punktów, a jeden z operatorów chce do końca roku postawić choćby 500 własnych maszyn.
Od niedawna obserwujemy, iż powstają również inne punkty zbiórki, poza sklepami. Takich punktów mamy 230 i to są np. punkty zbiórki na osiedlach, miejscowościach turystycznych, ale także w zakładach pracy – powiedziała Anita Sowińska, wiceszefowa resortu klimatu.
Kaucję można odzyskać po drodze z plaży
Nowe punkty powstają przede wszystkim tam, gdzie latem gwałtownie przybywa pustych opakowań. Automaty stanęły m.in. w Mielnie, Gąskach i Sarbinowie. Zlokalizowano je blisko plaż oraz miejsc, przez które przewija się najwięcej turystów.
Część urządzeń działa przez całą dobę. Pustą butelkę po wodzie albo puszkę po napoju można więc oddać od razu, zamiast zabierać ją do wynajętego pokoju, szukać dużego sklepu albo wrzucać do pierwszego napotkanego kosza. Pozasklepowe punkty pojawiają się również na osiedlach, przy placówkach publicznych i w zakładach pracy. Powstają także mobilne instalacje ustawiane na czas koncertów, zawodów czy festynów.
Dotąd automat był zwykle tylko pierwszym etapem odzyskiwania pieniędzy. Klient wrzucał opakowania, odbierał papierowy kupon, a następnie szedł z nim do kasy lub punktu obsługi. Publiczny butelkomat stojący przy plaży albo między blokami nie ma obok kasjera. Dlatego w części takich urządzeń kaucja może wracać bezpośrednio na konto lub przez BLIK. Dokładny sposób rozliczenia zależy od operatora i konkretnej maszyny.
To drobna zmiana, ale dla klienta bardzo istotna. Zwrot przestaje być dodatkiem do zakupów. Można wyjść z domu z workiem opakowań, oddać je przy śmietniku osiedlowym i wrócić z odzyskanymi pieniędzmi, nie kupując po drodze kolejnej butelki. Nie jest też potrzebny paragon. Automat ma rozpoznać oznaczenie systemu kaucyjnego i kod opakowania, niezależnie od tego, w jakiej sieci napój został kupiony. Butelki i puszki nie mogą być jednak zgniecione, a ich etykieta oraz kod powinny pozostać czytelne.
Na razie 230 punktów to bardziej zwiastun niż rewolucja
W całej Polsce działa już około 64 tys. punktów zbiórki. Ponad połowę stanowią małe sklepy, a automaty znajdują się w około 14 tys. lokalizacji. Na tym tle 230 miejsc poza handlem nie robi jeszcze wielkiego wrażenia.
Nowe punkty są jednak ważne nie ze względu na samą liczbę, ale przede wszystkim na lokalizację. Sklepy stoją przede wszystkim tam, gdzie opłaca się sprzedawać. Butelkomaty można ustawić tam, gdzie powstaje dużo pustych opakowań: na dworcu, osiedlu, plaży, w biurowcu albo przy stadionie.
Operator Kaucja.pl wybiera np. miejsca we współpracy ze spółdzielniami i wspólnotami mieszkaniowymi. Obsługą urządzeń, odbiorem opakowań i przygotowaniem surowca do recyklingu zajmuje się Recyclo Polska. Do końca roku sieć ma liczyć choćby 500 maszyn. Automaty rozwija też PolKa – Polska Kaucja. Operator koncentruje się w tej chwili na miejscowościach wypoczynkowych i wydarzeniach plenerowych, czyli punktach szczególnie obciążonych podczas wakacji.
Polacy oddali już 2,3 mld opakowań
System kaucyjny ruszył 1 października 2025 r. i powiedzmy sobie to otwarcie – początkowo działał dość niemrawo. Na półkach pozostawały stare opakowania bez oznaczenia, część maszyn nie przyjmowała wszystkich butelek, a klienci dopiero uczyli się nowych zasad.
Jak pisaliśmy w tekście: System kaucyjny przyspiesza. Maszyny wciągają miliony butelek i puszek, z każdym miesiącem liczba zwrotów rosła coraz szybciej. Do końca czerwca 2026 r. Polacy oddali już około 2,3 mld opakowań. Aż 87 proc. z nich trafiło do automatów. Wygląda więc na to, iż ludzie zdecydowanie wolą wrzucić butelkę do maszyny, niż przekazywać ją pracownikowi sklepu i czekać na manualne rozliczenie.
To dobra wiadomość, ale tak duża popularność automatów ma również swoją drugą stronę. W godzinach szczytu ustawiają się do nich kolejki, urządzenia bywają pełne, a klient z dwiema puszkami potrafi utknąć za osobą, która przywiozła kilka wielkich worków. Rozstawienie części maszyn poza sklepami może odciążyć najbardziej oblegane punkty. Duże zwroty będzie można robić na osiedlu, a nie w kolejce pomiędzy ludźmi czekającymi na wejście do supermarketu.
System zadziała dopiero wtedy, gdy nie trzeba go planować
W teorii kaucja miała być banalnie prosta: kupujesz napój, płacisz dodatkowe 50 gr albo 1 zł, oddajesz opakowanie i odzyskujesz pieniądze. W praktyce trzeba było więc pamiętać, który sklep ma automat, kiedy jest otwarty i czy urządzenie akurat nie jest zapełnione.
W dodatku w niezwróconych opakowaniach przez cały czas pozostają miliony złotych. Część butelek stoi w mieszkaniach, część trafia do zwykłych śmieci, a część ląduje w żółtym pojemniku, przez co klient bezpowrotnie oddaje kaucję operatorowi systemu. Butelkomat przy osiedlowym śmietniku ma szansę to zmienić. Oddanie opakowań może stać się częścią wynoszenia odpadów, a nie osobną wyprawą z workiem do sklepu.
230 punktów nie wystarczy oczywiście, żeby tak wyglądała cała Polska. Pokazuje jednak adekwatny kierunek. Dobry system kaucyjny nie powinien zmuszać człowieka do szukania maszyny. Maszyna powinna stać dokładnie tam, gdzie człowiek kończy napój i zastanawia się, co zrobić z pustą butelką.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: M-Production, Shutterstock















