
Na głębokości ponad 3 km nie ma dróg, przystanków ani taksówek, ale najwyraźniej łatwo można znaleźć podwózkę. Trzeba tylko wypatrzyć stworzenie z absurdalnie długimi nogami.
Naukowcy badający dno Pacyfiku zobaczyli niewielkie skorupiaki uczepione gigantycznego pająka morskiego. Mogło wyglądać to na przypadek, jednak kilka dni później, ponad 200 km dalej, zobaczyli niemal to samo. Coraz więcej wskazuje więc na to, iż małe zwierzęta wykorzystują dużo większych sąsiadów jako środek transportu.
Trzech pasażerów na jednym pająku
Pierwsze spotkanie nastąpiło 24 listopada 2024 r. u wybrzeży Chile. Podwodny robot SuBastian pracował wtedy 3155 m pod powierzchnią oceanu. Jego kamery obserwowały skaliste zbocza podmorskiego kanionu, gdy w kadrze pojawił się pająk morski z gatunku Colossendeis colossea. Nie podróżował jednak sam.
Do jego kończyn przyczepione były trzy niewielkie skorupiaki z gatunku Mesopleustes abyssorum. Dwa większe trzymały się przednich części ciała gospodarza, w pobliżu jego wyspecjalizowanych wyrostków. Mniejsza samica znajdowała się dalej, na jednej z nóg służących do chodzenia. Skorupiaki nie siedziały tam jednak przypadkiem. Mocno obejmowały kończyny pająka własnymi odnóżami zakończonymi strukturami przypominającymi pazury. Nie puściły choćby wtedy, gdy cały zestaw został zebrany przez robota do dalszych badań.
Fot. Ecology (2026). DOI: 10.1002/ecy.70443Dokładnie 4 dni później SuBastian pracował około 225 km od miejsca pierwszego spotkania. Tym razem znajdował się na głębokości 2698 m. I znowu pojawił się Colossendeis colossea. Na jego ciele siedziały dwa skorupiaki tego samego gatunku co wcześniej. One również trzymały się mocno kończyn pająka.
Nie oznacza to, iż ten sam pająk przewiózł pasażerów 225 km. To były dwie osobne obserwacje, dokonane w różnych miejscach. Skoro podobna scena pojawiła się dwukrotnie w odstępie kilku dni i w oddalonych od siebie punktach, trudniej uznać ją za zupełny przypadek. Badacze podejrzewają, iż taka relacja może być w tym rejonie znacznie częstsza, niż dotąd sądzono.
Pająk może mieć 70 cm rozpiętości
Sam kierowca tego podwodnego Ubera też zasługuje na chwilę uwagi. Colossendeis colossea należy do kikutnic, czyli grupy morskich stawonogów nazywanych pająkami morskimi. Nazwa jest bardzo trafna pod względem wyglądu, ale trochę myląca biologicznie. Nie są to po prostu pająki, które przeprowadziły się do oceanu.
Ich budowa jest dość osobliwa, bo mają maleńki tułów i niezwykle długie nogi. Tak długie, iż część narządów wewnętrznych znajduje się właśnie w kończynach. A Colossendeis colossea to największy znany gatunek pająka morskiego. Rozpiętość jego nóg może dochodzić do około 70 cm. Samo ciało jest przy tym nieporównywalnie mniejsze. Zwierzę wygląda trochę tak, jakby ktoś zaprojektował je zaczynając od nóg, a dopiero na końcu przypomniał sobie o całej reszcie. Dla niewielkiego skorupiaka taki gospodarz jest ogromnym ruchomym rusztowaniem.
Chodzi tu prawdopodobnie o transport. Mesopleustes abyssorum żyje przy dnie i nie jest szczególnie sprawnym pływakiem. Jednocześnie gatunek ma zadziwiająco szeroki zasięg. Jego przedstawicieli znajdowano w różnych częściach światowych oceanów, od Atlantyku po Pacyfik i Ocean Południowy. To rodzi oczywiste pytanie, jak zwierzę, które nie jest mistrzem pokonywania dużych odległości, tak skutecznie rozprzestrzeniło się po głębinach? Częścią odpowiedzi mogą być właśnie pająki morskie.
Długonogie gatunki z rodzaju Colossendeis nie tylko chodzą po dnie. Potrafią również przemieszczać się w wodzie, rozkładając nogi i wykorzystując ruch wody. Dla przyczepionego skorupiaka oznaczałoby to darmową podróż bez konieczności wydawania własnej energii. W biologii taki sposób przemieszczania ma choćby własną nazwę: forezja. Jedno zwierzę wykorzystuje drugie jako transport, niekoniecznie robiąc mu przy tym krzywdę.
Możliwe, iż nie chodzi wyłącznie o przejazd
W obu obserwacjach na pająkach znajdowały się razem większe osobniki obu płci. W jednym przypadku samica miała również jaja. To doprowadziło badaczy do drugiego pomysłu. Pająk morski może być nie tylko autobusem, ale także ruchomym miejscem spotkań. Na głębokim dnie znalezienie partnera nie jest takie łatwe. Zwierzęta żyją na ogromnym obszarze, często w niewielkim zagęszczeniu. Przyczepianie się do dużego, mobilnego gospodarza mogłoby zwiększać szansę spotkania innego przedstawiciela własnego gatunku.
Możliwe są też bardziej przyziemne korzyści. Podróżujący skorupiak może w ten sposób łatwiej docierać do pożywienia albo ograniczać ryzyko spotkania z drapieżnikiem. Na razie żadnego z tych wyjaśnień nie udało się potwierdzić.
Co ciekawe, już w 1927 r. opisano Mesopleustes abyssorum przyczepionego do pająka morskiego z rodzaju Colossendeis. Była to jednak pojedyncza obserwacja ze złowionego materiału. Nikt nie widział wtedy, jak zwierzęta zachowują się razem na dnie oceanu. Później podobne połączenie ponownie pojawiło się w materiale z głębin. W 2025 r. u wybrzeży Kostaryki znaleziono przedstawiciela tego samego gatunku skorupiaka przyczepionego do innego pająka morskiego. Trzymał się gospodarza również po wydobyciu.
Warto dodać, iż ten sam robot SuBastian pozwolił po raz pierwszy zobaczyć żywą spirulę w jej naturalnym środowisku. Innym razem pomagał odkrywać organizmy żyjące w miejscach, do których człowiek sam praktycznie nie ma dostępu.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI













