Garmin spełnił moje marzenie. Pędzę do sklepu

konto.spidersweb.pl 6 godzin temu

Garmin zaprezentował wreszcie sprzęt, którego od lat brakowało w jego ofercie. Poznajcie Garmin Cirqa.

Czyli opaskę bez ekranu, która na dobrą sprawę w wielu przypadkach może nam zastąpić dużo większy i mniej praktyczny zegarek. I – tutaj można od razu uspokoić – która nie wymaga dodatkowych abonamentów.

Oto Garmin Cirqa

Urządzenie ma być dostępne w dwóch rozmiarach (S-M i L-XL) i czterech kolorach, ale poza tymi różnicami na razie nie przewiduje się różnych wariantów pod względem możliwości.

Każdy egzemplarz Garmin Cirqa będzie więc oferował całodobowe monitorowanie zdrowia, obejmujące m.in. monitorowanie snu, monitorowanie saturacji, pomiar tętna spoczynkowego, pomiar rytmu oddychania, ocenę obciążenia stresem, kontrolę temperatury skóry, zliczanie kroków, szacowanie liczby spalonych kalorii, kalkulację minut intensywnej aktywności i tak dalej, i tak dalej.

W skrócie: Garmin Cirqa ma potrafić w kwestii codziennego monitorowania zdrowia adekwatnie dokładnie to samo, co zdecydowana większość zegarków Garmina. Przynajmniej w kwestii tego, na co zwracają uwagę użytkownicy.

O dziwo – na tym wcale się nie kończy. Są sytuacje, gdzie Garmin Cirqa ma nam zastąpić zegarek i podczas aktywności. Garmin podaje, iż opaska sama jest w stanie rozpoznawać wybrane typy aktywności, a wykrycia te możemy „zatwierdzić” w aplikacji Garmin Connect. Możliwe jest też monitorowanie 80 typów aktywności z „ręcznym” startem z poziomu Garmin Connect i przypisanie jednej z nich do przycisku bezpośrednio na urządzeniu.

Do tego dochodzi jeszcze opcja udostępniania GPS ze telefona, dzięki czemu możemy – bez sięgania po większy zegarek – zapisać aktywność „z mapką”, choćby pomimo tego, iż Garmin Cirqa wbudowanego GPS nie ma.

Ewentualnie z Garmin Cirqa można też korzystać tak, jak z klasycznego paska/opaski z pomiarem tętna. Opaska oferuje bowiem opcję transmisji tętna, co oznacza, iż np. idąc na rower możemy – znowu – nie zabierać ze sobą zegarka czy dodatkowego czujnika, a tętno dla komputera Edge udostępniać bezpośrednio z Garmin Cirqa.

Jak wygląda Garmin Cirqa od strony technicznej?

Patrząc na zdjęcia – można spokojnie przyjąć, iż to, czy chcemy nosić opaskę na nadgarstku, czy w jakimś innym miejscu ręki, zostało oddane w całości do naszej dyspozycji i osądu. Zaglądając jednak do działu z akcesoriami, zobaczymy, iż ta dowolność będzie nas trochę kosztować.

O ile bowiem w standardzie dostajemy „zwykłą” opaskę, tak opaska na ramię jest już dodatkowym produktem i wymaga dopłaty na poziomie 259 zł.

Poza tym sam moduł opaski ma masę zaledwie 14,8 g, a do tego dochodzi jeszcze 20,7-21,2 g opaski, w zależności od tego, który rozmiar wybierzemy.

Akumulator ma wystarczyć na 10 dni bez ładowania, a za sam proces ładowania będzie odpowiadać „ładowarka ze złączem Garmin”. Czyli o zwykłym USB-C raczej zapomnijcie.

Garmin Cirqa – cena

859 zł. Z jednej strony – tanio nie jest. Z drugiej – „ubieralna” konkurencja o potrafi być choćby kilkukrotnie droższa.

Do tego dochodzi brak jakichkolwiek abonamentów. Tak, niektóre podobne sprzęty na rynku kosztują na start mniej, ale potem okazuje się, iż abonamentowo rok korzystania kosztuje fortunę, a jeżeli przestaniem płacić, stracimy dostęp do wszystkich funkcji albo wręcz i naszych danych, zostając z bezwartościowym ciężarkiem w szufladzie. Wiem, bo sam taki ciężarek mam.

W przypadku Garmin Cirqa tego problemu nie będzie. Więc i przed popędzeniem do sklepu 24 lipca, kiedy sprzęt trafi do sprzedaży, raczej nic mnie nie blokuje. Tym bardziej, iż bardzo chętnie dam odpocząć nadgarstkowi od Fenixa, zastępując go właśnie taką opaską.

Idź do oryginalnego materiału