Kosmiczne oczy widzą dym. Nowa konstelacja w gotowości

konto.spidersweb.pl 4 godzin temu

Na orbitę trafiły cztery satelity zaprojektowane wyłącznie do wykrywania pożarów lasów w Grecji. To pierwszy na świecie krajowy system satelitarny dedykowany walce z ogniem.

Dokładnie 3 maja z bazy Vandenberg w Kalifornii wystartowała rakieta Falcon 9 z ładunkiem, który zmienia podejście do walki z pożarami lasów. Na pokładzie znajdowały się cztery niewielkie satelity Hellenic Fire System. To pierwsza na świecie krajowa konstelacja kosmiczna zaprojektowana wyłącznie do wykrywania i śledzenia pożarów. Grecja – kraj, który w 2023 r. przeżył najgorszy sezon ogniowy w historii Unii Europejskiej – właśnie zyskała oczy na orbicie zdolne zobaczyć ognisko wielkości samochodu osobowego i powiadomić strażaków w ciągu kilku minut.

Grecja to kraj, który ma już po prostu dość pożarów

Żeby zrozumieć, dlaczego Grecja zdecydowała się na inwestycję kosmiczną w walce z ogniem, wystarczy cofnąć się do lata 2023 r. Pożar w regionie Ewros na północnym wschodzie kraju strawił ponad 93 tys. ha lasów i użytków rolnych w ciągu dwóch tygodni. To największy pojedynczy pożar zarejestrowany kiedykolwiek w Unii Europejskiej. Ogień zabił ponad 20 osób. Łączne straty pożarowe w Grecji w okresie 2023 przekroczyły 175 tys. ha.

Grecki krajobraz jest wręcz idealnym podłożem dla pożarów: suche, gorące lata, silne wiatry, gęsta roślinność typu śródziemnomorskiego, strome zbocza utrudniające dostęp i fragmentacja osadnicza, w której domy i wioski wcinają się głęboko w tereny leśne. Zmiany klimatu mocno nasilają ten problem, bo sezony pożarowe wydłużają się, temperatury ekstremalne pojawiają się częściej, a okresy bezdeszczowe ciągną się tygodniami.

Do niedawna Grecja polegała jedynie na naziemnych systemach monitoringu (wieżach obserwacyjnych, kamerach, patrolach lotniczych) wspieranych danymi z europejskiego systemu Copernicus i satelitów publicznych (Sentinel, Landsat). Problem jednak w tym, iż satelity publiczne przelatują nad danym punktem raz na kilka dni, a ich rozdzielczość termiczna nie pozwala na wczesne wykrycie małych ognisk. Zanim ogień pojawi się na zdjęciu satelitarnym, często ma już kilkadziesiąt hektarów. Grecja potrzebowała czegoś, co widzi szybciej, widzi częściej i widzi dokładniej.

Cztery pudełka na orbicie, które widzą ciepło przez chmury dymu

Hellenic Fire System składa się z czterech satelitów klasy CubeSat w formacie 8U. Każdy z nich jest mniej więcej wielkości dużego plecaka turystycznego, o masie kilkunastu kilogramów. Nie wyglądają imponująco, ale ich wyposażenie jest precyzyjnie dopasowane do jednego zadania: widzieć ciepło.

Każdy satelit niesie na pokładzie dwa kamery podczerwone – jedną pracującą w paśmie średniej podczerwieni (MWIR, 3–5 µm), drugą w paśmie dalekiej podczerwieni (LWIR, 8–14 µm). Dwa różne pasma dają komplementarne informacje: MWIR jest bardziej czuły na gorące punkty o małej powierzchni (początkowe ogniska pożaru), LWIR lepiej obrazuje rozkład temperatur na większych obszarach (rozwinięte pożary, tlące się zgliszcza). Kombinacja obu pozwala nie tylko wykrywać ogień, ale także oceniać jego intensywność, czyli tzw. moc radiacyjną ognia (Fire Radiative Power), która mówi, ile energii pożar uwalnia i jak gwałtownie się rozwija.

Rozdzielczość systemu pozwala wykrywać anomalie termiczne o rozmiarach 4 na 4 metry. Oznacza to, iż choćby niewielkie ognisko, jak zapalona trawa, tlący się pień, porzucone ognisko, może zostać zidentyfikowane z orbity, zanim rozrośnie się w pełnowymiarowy pożar.

Konstelacja czterech satelitów zapewnia pokrycie 100 proc. terytorium Grecji. Dane trafiają na stację naziemną, skąd są przetwarzane przez platformę Wildfire Solution firmy OroraTech i są przekazywane bezpośrednio do greckiej straży pożarnej przez Rządowe Centrum Obserwacji Ziemi. Opóźnienie od wykrycia anomalii termicznej do powiadomienia służb ratunkowych mierzone jest w minutach, a nie w godzinach czy dniach, jak w przypadku danych z satelitów publicznych.

Lekcja dla całej Europy, w tym dla Polski

Grecja nie jest jedynym śródziemnomorskim krajem dotkniętym pożarami. Portugalia, Hiszpania, Francja, Włochy, Chorwacja, Turcja – wszystkie borykają się z narastającym problemem ognia, napędzanym zmianami klimatu i rozbudową osadnictwa na terenach zagrożonych.

Model grecki może stać się wzorcem dla innych państw. Koszt czterech CubeSatów jest wielokrotnie niższy, niż jednego dużego satelity obserwacyjnego, a korzyści operacyjne – szybkość wykrywania, częstotliwość rewizyt, integracja z systemami naziemnymi – są niemal natychmiastowe.

Nawet Polska, choć nie kojarzy się z pożarami śródziemnomorskimi, traci rocznie tysiące hektarów lasów w wyniku ognia – szczególnie na Pojezierzu Mazurskim, w Borach Dolnośląskich i na Podlasiu. System Copernicus i Lasy Państwowe korzystają z danych satelitarnych, ale dedykowana konstelacja termiczna na wzór grecki mogłaby znacząco przyspieszyć wykrywanie i reagowanie.

Zobacz także:

Cztery pudełka na orbicie, każde wielkości plecaka, z kamerami widzącymi ciepło przez chmury dymu. Brzmi niepozornie, ale dla greckiego strażaka, który lata temu musiał czekać, aż kolumna dymu będzie widoczna z wieży obserwacyjnej, to dosłownie zmiana epoki. Ogień widziany z kosmosu to różnica między pożarem ugaszonym w zarodku a katastrofą, po której zostaje pogorzelisko.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału