
Kultowe amerykańskie samoloty AWACS odchodzą do lamusa, a NATO podejmuje historyczną decyzję, która ostatecznie łamie monopol USA w przestworzach. Sojusz stawia na europejską technologię i kupić ma naszpikowane elektroniką odrzutowce Saab GlobalEye, które całkowicie zrewolucjonizują podniebny zwiad na współczesnym polu walki.
Przez niemal cztery dekady nieba nad państwami Sojuszu Północnoatlantyckiego strzegły wyłącznie amerykańskie maszyny. Teraz na naszych oczach dokonuje się potężna strategiczna wolta.
Z najnowszych informacji wynika, iż NATO zrezygnuje z dalszego uzależnienia od sprzętu zza oceanu i zastąpi wysłużoną flotę samolotów wczesnego ostrzegania Boeing E-3 Sentry szwedzkimi maszynami Saab GlobalEye. To gigantyczny cios dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego i technologiczna rewolucja, która pochłonie ponad 5 mld euro.
Koniec ery latających talerzy z USA
Kultowe samoloty AWACS z charakterystycznym, obracającym się talerzem radaru nad kadłubem to dla wielu symbol potęgi NATO. Obecna flota czternastu maszyn Boeing E-3 Sentry, stacjonująca w niemieckim Geilenkirchen, pamięta jednak czasy zimnej wojny.
Zbudowane na bazie pasażerskiego Boeinga 707 samoloty mają średnio 40 lat. Choć przez dekady sprawdzały się w Kosowie, Afganistanie i na Bliskim Wschodzie, dziś ich utrzymanie to logistyczny i finansowy koszmar.
Samolot NATO E-3A AWACS. Fot. NATOPrzestarzała awionika, zmęczenie materiału i problemy z dostępnością części zamiennych sprawiają, iż wskaźniki gotowości bojowej drastycznie spadają. Sojusz musiał działać, a początkowy plan zakładał gładkie przejście na nowszy, amerykański model.
W 2023 r. Agencja Wsparcia i Zamówień NATO (NSPA) bez otwartego przetargu wskazała Boeinga E-7 Wedgetail jako następcę wysłużonych E-3. Wydawało się, iż status quo zostanie utrzymane, a amerykański producent zachowa swój trwający od 1988 r. monopol.
Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie w czerwcu 2025 r., kiedy to Stany Zjednoczone niespodziewanie wycofały się z własnych planów zakupowych dotyczących E-7. Waszyngton wolał postawić na koncepcję nadzoru satelitarnego Golden Dome.
Dla NATO oznaczało to drastyczny spadek przewidywanego wolumenu produkcji, wzrost kosztów i potężne ryzyko dla długoterminowego wsparcia technicznego. Sojusz nie miał wyjścia i na początku 2026 r. musiał zresetować postępowanie, otwierając drzwi dla europejskiej konkurencji.
Więcej na Spider’s Web:
Szwedzki as w rękawie, czyli dlaczego wygrał Saab
Doniesienia z 23 kwietnia 2026 r., potwierdzone przez zachodnie agencje prasowe, nie pozostawiają złudzeń. NSPA ostatecznie postawiła na system Saab GlobalEye. Szef szwedzkiego koncernu, Micael Johansson, podczas prezentacji wyników za pierwszy kwartał studził jeszcze emocje, unikając potwierdzenia ostatecznego podpisania kontraktu, ale otwarcie przyznał, iż firma przekazała NATO wszystkie niezbędne dane.
Podkreślił też ogromne zainteresowanie systemem ze strony poszczególnych państw, wymieniając w tym kontekście Niemcy, Polskę oraz opcje dla Francji. Ta zmiana frontu przez Sojusz to nie tylko decyzja polityczna, ale przede wszystkim technologiczny skok w XXI wiek.
GlobalEye to zupełnie inna filozofia budowy samolotów wczesnego ostrzegania. Zamiast potężnego, paliwożernego samolotu pasażerskiego, Szwedzi we współpracy z Kanadyjczykami wykorzystali nowoczesny odrzutowiec biznesowy Bombardier Global 6000 lub 6500.
Największa różnica kryje się jednak w samym radarze. Podczas gdy amerykański E-7 wciąż polega na systemach wymagających pewnych kompromisów mechanicznych, GlobalEye wykorzystuje nieruchomy, zamontowany na grzbiecie radar AESA Erieye ER.
Elektroniczne sterowanie wiązką pozwala na błyskawiczne skanowanie ogromnych przestrzeni bez żadnych opóźnień wynikających z fizycznego obrotu anteny. System ten oferuje znacznie wyższą rozdzielczość i bezbłędnie radzi sobie z wykrywaniem obiektów o niskiej sygnaturze radarowej, choćby w trudnych warunkach zakłóceń.
Mniej znaczy więcej w nowoczesnych konfliktach
Przewaga szwedzkiej maszyny leży również w jej wszechstronności i kosztach eksploatacji. GlobalEye to platforma wielodomenowa. Dzięki dodatkowym sensorom, takim jak radar morski Seaspray, załoga może jednocześnie śledzić myśliwce w powietrzu, okręty na morzu i poruszające się cele na lądzie.
Co więcej, biznesowy rodowód płatowca pozwala na loty na wyższych pułapach niż w przypadku starszych konstrukcji, co fizycznie przesuwa horyzont radiolokacyjny i zwiększa zasięg widzenia.
Maszyna może przebywać w powietrzu od 11 do 13 godzin, a jej mniejsze gabaryty oznaczają zredukowaną sygnaturę radarową, co jest najważniejsze dla przetrwania na współczesnym polu walki.
GlobalEye. Fot. SAABAspekt finansowy również odegrał tu gigantyczną rolę. Szacuje się, iż jednostkowy koszt GlobalEye to około 550 mln euro, czyli niemal połowa tego, co trzeba by zapłacić za konkurencyjną maszynę ze Stanów Zjednoczonych.
Nowoczesna automatyzacja sprawia, iż szwedzki samolot potrzebuje znacznie mniejszej załogi niż potężne E-3, co dramatycznie obniża koszty cyklu życia i zmniejsza zapotrzebowanie na infrastrukturę naziemną.
Planowany zakup od 10 do 12 maszyn wygeneruje koszty rzędu 5 do 6 mld euro, nie licząc szkoleń czy wieloletniego serwisu. Ciężar ten weźmie na siebie koalicja co najmniej dziewięciu państw, w tym Niemcy, które po wycofaniu się USA pokryją około jednej trzeciej wydatków.
Wspólnotowy model finansowania, w którym uczestniczą też m.in. Szwecja, Kanada, Holandia czy Rumunia, pokazuje, iż Europa wreszcie zaczyna racjonalizować swoje wydatki obronne, stawiając na rozwiązania, które są nie tylko tańsze, ale i technologicznie wyprzedzają dotychczasowe, rutynowe wybory.















