
Polityczna zawierucha, jaka przetoczyła się przez Kraków, może odbić się na budowie metra. Najnowsze informacje nie brzmią optymistycznie.
Aleksander Miszalski został odwołany z funkcji prezydenta Krakowa w referendum. W rozmowie z Radiem Kraków były już włodarz przyznał, iż teraz dawną stolicę czeka „trzęsienie ziemi”.
Niewykluczone, iż wstrząsy te wpłyną też na przyszłość metra. W wypowiedzi dla tej samej rozgłośni pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik przyznał, iż metro w Krakowie stało się sierotą.
Jak twierdzi Kracik, nie powołany został żaden organ kontrolujący inwestycję. Temat budowy metra jest więc trochę jak gorący kartofel, który w tej chwili przechodzi z rąk do rąk.
Krakowskie metro nie doczekało się decyzji środowiskowej, co oznacza potencjalne opóźnienia.
– Nie mam cienia nadziei, iż pierwsza łopata pod metro zostanie wbita w 2030 roku, czyli zgodnie z zapowiedziami byłego prezydenta i jego zastępcy – przyznaje wprost p.o. prezydenta Krakowa.
Kracik dodał również, iż patrząc na to, ile kosztuje dzisiaj transport publiczny, nie powinno oczekiwać się od niego „entuzjazmu w tej sprawie”.
Według szacunków budowa krakowskiego metra miałaby pochłonąć ok. 15 mld zł. Jeszcze na początku roku padły deklaracje, iż rząd na pewno wesprze budowę.
– Kraków jako drugie co do wielkości miasto w kraju zasługuje na własne metro – przyznawał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Prace realizowane są
Niedawno ruszyło postępowanie przetargowe na badania geologiczne dla metra w Krakowie. „Miasto zamierza dokładnie poznać warunki gruntowo-wodne” – informowano.
– W procesie przygotowania budowy metra najważniejsze jest dziś dobre rozpoznanie warunków, w jakich ta inwestycja będzie realizowana. Rozpoczynamy zbieranie twardych danych, które pozwolą nam sprawnie i odpowiedzialnie projektować tunele, stacje oraz odpowiednio zabezpieczać budynki znajdujące się na powierzchni. To kolejny, bardzo istotny element przygotowań do najważniejszej inwestycji transportowej w mieście – mówił wówczas były już prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.
W Krakowie od dawna przekonywano, iż metro to konieczność. Według szacunków dziennie pod ziemią miałoby poruszać się 280 tys. pasażerów, a w zasięgu 10-minutowego spaceru od stacji znajdzie się blisko 40 proc. krakowian. Zapowiadano także, iż podróże trwające dziś 40–50 minut skrócą się za sprawą metra o połowę.
Wielu na pewno życzyłoby sobie tego, aby Kraków nie poszedł drogą Łodzi, która jeszcze w latach 80. XX w. szykowała się do budowy metra, a wielkie plany zostały brutalnie przerwane. Kraków ma do czynienia z innymi problemami, ale każde ewentualne opóźnienie i trudności sprawiają, iż pojawiają się wątpliwości.
Zdjęcie główne: In Green / Shutterstock.com

















