NASA po 50 latach wysyła ludzi z powrotem w stronę Księżyca, a pierwszą rzeczą, która odmawia posłuszeństwa, nie jest rakieta, nie jest system bezpieczeństwa, nie jest choćby osłona termiczna. Pierwszym wrogiem misji Artemis II okazuje się Outlook. Tak, ten Outlook. Ten, który potrafi zawiesić się w poniedziałek rano na Ziemi, postanowił zrobić dokładnie to samo w kosmosie.
Microsoft po raz kolejny pokazuje jak bardzo niezawodny jest jego ekosystem.
Outlook kontra NASA. Pierwsza awaria w kosmosie? Oczywiście, iż e‑mail
Artemis II miała być wielkim powrotem człowieka na drogę do Księżyca. Jednak już pierwszego dnia lotu okazało się, iż choćby w przestrzeni kosmicznej nie da się uciec od problemów IT.
Dowódca misji Reid Wiseman zgłosił, iż jego tablet Surface Pro, czyli oficjalne narzędzie pracy astronautów nazywane Personal Computing Device, wyświetla dwie instancje Outlooka naraz i żadna z nich nie działa. W tle sypał się też system Optimus. Całość wyglądała jak klasyczny dzień w korpo, tylko iż kilkaset kilometrów nad Ziemią.
NASA musiała zrobić to, co robi każdy dział IT, gdy Outlook zaczyna żyć własnym życiem. Zdalnie wejść na urządzenie i posprzątać bałagan. Różnica polegała tylko na tym, iż tym razem zdalnie oznaczało połączenie z kapsułą Orion krążącą po orbicie. Po uzyskaniu zgody dowódcy – kontrola misji przeprowadziła kosmiczną akcję naprawczą, a Outlook wrócił do życia.
Chwilę po rozwiązaniu problemów z oprogramowaniem pojawiła się kolejna usterka, tym razem znacznie bardziej przyziemna.
Załoga misji Artemis II. | Źródło: NASAChristina Koch zgłosiła, iż system Universal Waste Management System przestał działać, ponieważ zakleszczył się wentylator odpowiedzialny za prawidłowe funkcjonowanie toalety. NASA musiała przygotować szczegółową instrukcję, która pozwoliła dostać się do uszkodzonego elementu i oczyścić go tak, aby przywrócić pełną sprawność systemu. Orion ma zapasowe możliwości radzenia sobie z odpadami, ale inżynierowie i tak doprowadzili urządzenie do działania.
Misja od początku stała pod znakiem zapytania
Warto pamiętać, iż sama misja była blisko odwołania jeszcze przed startem. Na godzinę przed otwarciem okna startowego NASA ogłosiła status no go. System przerywania lotu był jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa i nie działał zgodnie z oczekiwaniami.
Wcześniej pojawiały się także wycieki wodoru i helu oraz problemy z osłoną termiczną. Całość tworzyła obraz operacji, w której każdy element musiał zadziałać idealnie, a mimo to kolejne drobne usterki próbowały przesunąć granicę tolerancji.
Artemis II miała być symbolicznym powrotem człowieka na drogę do Księżyca i demonstracją technologicznej dojrzałości programu. W pewnym sensie przez cały czas jest, ale pierwsze dni misji pokazały, iż choćby najbardziej zaawansowany sprzęt nie jest odporny na problemy, które potrafią zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.
Źródło: Business Insider, TechCrunch / Zdj. otwierające: Canva, Microsoft

5 godzin temu







