Oddałem 92 butelki do butelkomatu. Patrzyli na mnie z zazdrością

konto.spidersweb.pl 6 godzin temu

Przez chwilę czułem się jak gwiazda filmowa albo celebryta, bo stałem się obiektem zainteresowania przy automacie butelkowym. Hurtowe oddawanie opakowań ma w sobie pewną magię.

Jestem produktem systemu kaucyjnego. Gdy go wprowadzano, to byłem przeciwny, bo widziałem, jak dobrze funkcjonuje na Zachodzie i jak źle jest wprowadzany w Polsce. Kilkanaście lat temu w Czechach oddawałem butelki bez ich specjalnego oglądania, bez zastanawiania się, czy są we właściwym stanie. Nasz system wymagał znacznie więcej zachodu, opakowanie musi być w całości, etykieta nie może być naruszona, żeby czytnik odczytał kod i naliczył kaucję.

Jednak z czasem musiałem się dostosować. Raz, iż przyszedł sezon letni, a wraz z nim większa liczba spożywanych napojów, dwa – moje młodsze dziecko bardzo naciska na recykling, a zawsze uważałem, iż trzeba pielęgnować w dzieciach adekwatne postawy. Dlatego zakupiłem duży worek do zbierania butelek i spełniam swój obywatelski obowiązek. Ostatnio doszedłem do wniosku, iż szkoda tak jeździć i przepalać paliwo dla kilku/kilkunastu butelek, więc postanowiłem zrobić większe zapasy.

Nie było to łatwe, bo butelki zajmują dużo miejsca. Nie można ich gnieść, więc w praktyce magazynujemy i wozimy powietrze. Co więcej – te butelki są gniecione chwilę po tym, gdy trafią w czeluść kaucjomatu. Nie pytajcie mnie, jaki w tym jest sens, bo nie mam pojęcia. Jest jak jest, gdzie mnie szaraczkowi z tym polemizować. Tak prezentował się mój zbiór:

Piękny prawda? Polecam ten worek, ma pojemność 120 l, mieści sporo butelek, ja kupiłem go za kilkanaście złotych na Temu, ale z racji tego, iż teraz do paczek doliczane jest cło, to o wiele większy sens ma zakup na Allegro. Model możecie sobie wybrać dowolny, mi się rzuciło w oczy takie coś:

Wyrzuciłem 92 opakowania. Jak było?

Nie sądziłem, iż zablokuję butelkomat na kilkanaście minut. Wbrew pozorom nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Raz, iż miałem sporo towaru, dwa – połowa butelek nie została rozpoznana, maszyna mi je oddawała, a ja musiałem obrócić je i włożyć ponownie. Kilka butelek zostało uznanych za zbyt ciężkie, ale tu akurat sam zawiniłem. Otóż z racji tego, iż butelki trzymam na balkonie, to płuczę je pod bieżącą wodą, żeby nie śmierdziały. Najwidoczniej trochę wody zostało w środku, więc musiałem wychodzić z pomieszczenia i wylewać resztki wody na trawę.

Nie byłem jedynym użytkownikiem butelkomatu. Czekający w kolejce za mną patrzyli z zazdrością na moje pokaźne zbiory. Wiedzieli, iż teraz moja kolej i muszą czekać, aż dokończę swoje dzieło. Nie miało końca. Opakowania się nie kończyły. Bałem się, iż worek w butelkomacie będzie pełny i będę zmuszony czekać na pomoc pracownika. Na szczęście się udało. Mój wynik wyglądał tak:

65 butelek, 27 puszek. Król życia, władca butelkomatu, sułtan kaucji, maharadża recyklingu. Tak o sobie mówiłem, gdy dokończyłem dzieła. Dało to astronomiczną kwotę 46 złotych, którą od razu wypłaciłem, żeby poczuć pieniądze. Dlatego nie próbujcie skanować tego kodu, nic wam nie da.

Czy było warto zbierać tyle butelek?

Nie. Zajmują za dużo miejsca, ich transport jest utrudniony, butelki trzeba ostrożnie ułożyć, żeby nic się nie wylało. Sama czynność oddawania tylu sztuk trwa długo, blokujemy butelkomat na długie minuty, a nikt nie lubi pod nim stać. Dlatego od tego doświadczenia oddaję butelki przy okazji zakupów. Może nie mam tak pięknych zwrotów, ale za to nie denerwuję się.

A Ty jesteś hurtownikiem czy detalistą? Daj znak w komentarzu.

Idź do oryginalnego materiału