
Polscy naukowcy stworzyli podwodnego drona Pirania, który właśnie zaliczył swój pierwszy, perfekcyjny sprawdzian operacyjny w bałtyckich głębinach.
Zaledwie pięć miesięcy wystarczyło, aby od deski kreślarskiej przejść do w pełni działającego rozwiązania. Podwodny dron Pirania, wspólne dzieło inżynierów z Politechniki Gdańskiej oraz firmy RADMOR S.A. należącej do Grupy WB, właśnie zaliczył swój pierwszy, w pełni udany sprawdzian operacyjny. W wodach Martwej Wisły koło Sobieszewa polski sprzęt udowodnił, iż jest gotowy do ochrony morskiej infrastruktury krytycznej i to na światowym poziomie.
Prototypowa jednostka przeszła pełen scenariusz działań. Nie mówimy tu o sterylnych, laboratoryjnych testach w basenie, ale o rzuceniu sprzętu na głęboką wodę, i to dosłownie. Wydarzenie w Sobieszewie było pierwszym publicznym sprawdzianem w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistych działań. Operatorzy najpierw zweryfikowali sprawność systemów łączności, a następnie manualnie zwodowali drona ze slipu.
Chwilę po zanurzeniu Pirania rozpoczęła najważniejszy etap misji. Maszyna bezbłędnie zlokalizowała dwa wyznaczone obiekty, wykorzystując do tego zaawansowany sonar oraz kamerę przystosowaną do pracy przy minimalnym oświetleniu.
Po skutecznej identyfikacji celów bezzałogowiec bezpiecznie zameldował się w punkcie startu. Przedstawiciele uczelni podkreślają, iż cała operacja nie była jedynie wirtualną symulacją, ale twardym dowodem na niezawodność komunikacji, manewrowania i precyzyjnego obrazowania dna morskiego w praktyce.
Odpowiedź na bałtyckie zagrożenia
Udana pierwsza misja Piranii potwierdza, iż Politechnika Gdańska potrafi przekuwać kompetencje badawcze w konkretne rozwiązania odpowiadające na aktualne wyzwania. To istotny rezultat dla naszej uczelni, ale także przykład skutecznej współpracy nauki i przemysłu przy projekcie o dużym znaczeniu praktycznym – mówi prof. Krzysztof Wilde, rektor Politechniki Gdańskiej.
Pirania powstaje jako odpowiedź na rosnące potrzeby związane z ochroną infrastruktury krytycznej i monitoringiem akwenów istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa. Chodzi m.in. o porty, infrastrukturę morską oraz inne obiekty wymagające stałego nadzoru i szybkiej identyfikacji potencjalnych zagrożeń.
Pierwszy test Piranii. Fot. Dawid Linkowski/PGProjekt ma charakter dual use, co oznacza, iż może znaleźć zastosowanie zarówno w obszarze cywilnym, jak i w wojsku.
Dla zespołu projektowego najważniejsze było to, iż udało się przejść przez cały zaplanowany scenariusz misji i potwierdzić działanie kluczowych funkcji pojazdu w praktyce. Mówimy nie o symulacji, ale o realnie wykonanej operacji, w której Pirania odnalazła i zidentyfikowała wskazane obiekty, a następnie bezpiecznie wróciła do punktu startu – mówi Tomasz Sauer, kierownik laboratorium Techniki Głębinowej Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa.
Spuścizna Głuptaka i sprzęt szyty na miarę
Kompetencje Politechniki Gdańskiej w obszarze pojazdów podwodnych sięgają lat 80., a sama Pirania powstaje na bazie doświadczeń związanych z konstrukcją pojazdu Głuptak, dostarczanego od lat przez Politechnikę Gdańską do Marynarkice Wojennej RP. W nowym projekcie ten dorobek został rozwinięty w kierunku zastosowań inspekcyjnych i monitoringu podwodnej infrastruktury.
Istotną rolę w doprowadzeniu przedsięwzięcia do obecnego etapu odegrała również jednostka uczelni PG Biznes Hub. To właśnie na styku know how Politechniki Gdańskiej, potrzeb rynku i doświadczenia RADMOR-u powstało rozwiązanie, które w krótkim czasie zostało nie tylko zaprojektowane, ale także sprawdzone w działaniu.
Więcej na Spider’s Web:
Pirania bardzo dobrze pokazuje, jak powinien działać nowoczesny transfer technologii. Tworzymy rozwiązania, które mają służyć bezpieczeństwu Polski, polskich granic i naszego Bałtyku. Wykorzystujemy najnowsze technologie po to, by skuteczniej diagnozować, identyfikować, rozpoznawać i wykrywać zagrożenia ukryte pod wodą, zwłaszcza w rejonie portów, kotwicowisk i infrastruktury krytycznej – podkreśla Bartłomiej Zając, prezes zarządu RADMOR S.A.
Docelowo dron ma być platformą w pełni modułową. Oznacza to rezygnację z jednego, kompromisowego wariantu. Odbiorcy otrzymają produkt konfigurowany na miarę, który w zależności od specyfiki zadań zostanie wyposażony w ramiona z manipulatorami, dodatkowe sensory pomiarowe czy wyspecjalizowane systemy nawigacyjne.
Taki model gwarantuje nie tylko sprzęt idealnie dopasowany do potrzeb klienta, ale także błyskawiczny, dostępny na miejscu serwis. Wszystko po to, by skutecznie diagnozować i neutralizować zagrożenia ukryte pod taflą wody, chroniąc tym samym polskie granice i morskie interesy.
Głowna ilustracja: Podwodny dron Pirania. Fot. Dawid Linkowski/PG
















