
Pociski Barracuda 500 będą produkowane w Polsce. To ważna umowa dla Polski, polskiego przemysłu zbrojeniowego i Wojska Polskiego. Nasza armia zyska śmiertelnie groźny oręż o dużym zasięgu, ale specjaliśi studzą optymizm.
W Bydgoszczy podpisana została umowa o współpracy Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA i Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 z firmą amerykańską Anduril Industries. Umowa dotyczy „rozwoju zdolności produkcyjnych niskokosztowych pocisków manewrujących w Polsce”. W naszym kraju powstawać będą pociski Barracuda 500.
Ta umowa dotyczy jednego z najważniejszych elementów skutecznej obrony współczesnego pola walki, czyli autonomicznych, samomanewrujących pocisków rakietowych dalekiego zasięgu Barracuda 500 – mówił po podpisaniu umowy premier Donald Tusk.
Barracuda 500 powstanie w Polsce
Realizacja umowy pozwoli na montaż, a następnie produkcję oraz obsługę eksploatacyjną pocisków manewrujących Barracuda w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W dalszej kolejności strony będą pracować nad polonizacją i europeizacją systemu opartego o rozwiązania softwear’owe Anduril.
Dzisiaj ta polska racja stanu jest tutaj, w Bydgoszczy. Pokazuje z jednej strony wielką inwestycję polsko-amerykańską w rozwój najnowocześniejszych technologii dalekiego, precyzyjnego zasięgu pocisków manewrujących, które mogą osiągać zasięg przekraczający 900 km. To ma strategiczne znaczenie z punktu widzenia zdolności oddziaływania na całą Europę, ponieważ Polska jest pierwszym państwem, z którym firma Anduril podpisała tego typu umowę w Europie. Możemy stać się centrum nie tylko dla siebie. W tej umowie Polska Grupa Zbrojeniowa uzyskała wyłączność na produkcję, transfer technologii, przekazanie know-how i kompetencji, a w efekcie również produkcję polskiej wersji Barracudy 500 oraz rozmowy o kolejnych etapach współpracy – mówił po podpisaniu umowy wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Barracuda 500Pocisk Barracuda 500 nosi oznaczenie SLB-500M. Został zaprojektowany do skutecznego zwalczania szerokiego spektrum celów lądowych i morskich. Jest wyposażony w głowicę bojową o masie około 45 kg i oferuje zasięg przekraczający 925 km.
System Barracuda został opracowany z myślą o produkcji wielkoseryjnej dzięki uproszczonej architekturze, odporności łańcucha dostaw oraz wykorzystaniu standardowych procesów i narzędzi produkcyjnych.
Kubeł zimnej wody, czyli problem małej głowicy
Choc Barracuda 500 to interesująca broń, o dużym zasięgu, specjaliści zwracają uwagę na kilka problemów. Największym z nich jest mała masa głowicy wybuchowej.
45kg (dwukrotnie mniej niż Gerań -3 / Szached) z czego znając w tej chwili współczynniki wypełnienia oznacza około 20-30 kg materiału wybuchowego. Mówiąc wprost – słaba głowica. Za słaba do skutecznego rażenia fabryk, elektrowni, rafinerii, trafostacji. I tak – i Ukraińcy i Rosjanie już to przerabiali. Stąd betonowe domki – bunkry nad stacjami trafo na Ukrainie które skutecznie chronią przed Szachedami/Geraniami. Fabryki/elektrownie niszczą Iskandery-M lub Ch-101 z w tej chwili półtonowymi głowicami. W drogą stronę latają Flamingi z głowicami z FAB1000 oraz Barsy których masa głowic wynosi w tej chwili kilkaset kg – napisał w serwisie X analityk ds. obronności Jarosław Wolski.
Jego zdaniem Polska potrzebuje pocisków o większej mocy i znacznie większym zasięgu.
45kg jest OK do atakowania radarów, pojazdów, samolotów na odkrytych płaszczyznach postojowych itp. Generalnie – cele miękkie. Natomiast Polska potrzebuje niestety strategicznie suwerennych umiejętności rażenia celów w Rosji na dystansie 2-3 tys. km głowicami o masie minimum 250 kg. A najlepiej głowicami – potworkami jak BROACH z JSOW-C lub Mephisto z Taurusa. Barracuda jest cztero lub sześciokrotnie tańsza niż JASSM-ER ale w tej branży nie ma cudów. o ile coś jest dużo tańsze to gdzieś ma dużo mniejsze możliwości. Głowica 450kg w JASSM a 45kg w Barrakudzie – podkreśla Wolski.
Jego zdaniem plusem w porównaniu do rosyjskich Gerani jest możliwość odpalania z wielu platform, docelowo choćby wyrzutnie Patriotaoraz przenoszenie przez lotnictwo. – Natomiast prędkość / zasięg to jest Szached-238 i Gerań -3. No niestety tak to wygląda – podsumowuje Wolski.
Barracuda nie zastąpi ciężkich pocisków strategicznych
Zdaniem analityków Polska powinna rozwijać oba kierunki jednocześnie. Barracuda 500 może stać się skutecznym środkiem do zwalczania wielu rodzajów celów na polu walki, jednak nie zastąpi pocisków wyposażonych w znacznie cięższe głowice bojowe i większy zasięg.
W debacie dotyczącej modernizacji Wojska Polskiego coraz częściej pojawiają się postulaty budowy własnych umiejętności rażenia celów oddalonych choćby o 2–3 tys. kilometrów. Takie systemy miałyby stanowić element strategicznego odstraszania i umożliwiać atakowanie najważniejszych obiektów wojskowych oraz przemysłowych przeciwnika.
Podpisana w Bydgoszczy umowa nie oznacza więc zakończenia rozwoju polskich zdolności rakietowych. Wręcz przeciwnie, może być początkiem budowy kompetencji, które w przyszłości pozwolą krajowemu przemysłowi uczestniczyć również w znacznie bardziej zaawansowanych programach uzbrojenia.
Dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej jest to szansa na wejście do grona producentów nowoczesnych pocisków manewrujących, a dla Wojska Polskiego możliwość pozyskania kolejnego środka rażenia o dużym zasięgu, który uzupełni, a nie zastąpi, cięższe systemy wykorzystywane do strategicznych uderzeń.
















