Samsung stawia na RISC-V. Czyżby ARM miało zejść na dalszy plan?

3 godzin temu

Czebol kolejny raz robi podchody do otwartej architektury. Ma to pozwolić ograniczyć koszty i zyskać większą niezależność projektową bez wyraźnego spadku wydajności.

Samsung szykuje istotną zmianę w przypadku swoich nośników półprzewodnikowych. Według doniesień z Korei Południowej, nowa seria BM9K1 otrzyma jak zwykle autorski kontroler, ale tym razem ma wykorzystywać architekturę RISC-V zamiast dotychczas stosowanych rozwiązań ARM. Taka decyzja jest czymś więcej niż tylko techniczną ciekawostką, bo to jeden z kluczowych elementów całego SSD.

Pytanie czy rodzina Exynos też kiedyś dostanie RISC-V

To właśnie kontroler odpowiada za zarządzanie przepływem danych między komputerem a NAND, a także za szereg procesów mających bezpośredni wpływ na wydajność i żywotność dysku. Mowa m.in. o korekcji błędów, porządkowaniu zapisów czy równomiernym rozkładaniu zużycia komórek pamięci. Innymi słowy, to układ, który w dużej mierze decyduje o tym, jak SSD zachowuje się w codziennym użytkowaniu.

Skąd ta zmiana? Przejście na RISC-V może mieć uzasadnienie biznesowe. Korzystanie z ARM wiąże się z opłatami licencyjnymi. Otwarta architektura daje szansę na ograniczenie kosztów i większą niezależność projektową. Tym bardziej iż konkurencja już wcześniej pokazała, iż taki ruch ma sens – przykładowo Western Digital (Sandisk) od lat wykorzystuje w swoich kontrolerach rdzenie oparte na RISC-V.

Jednak jedna jaskółka wiosny nie czyni. Koreańczycy już wcześniej wyrażali zainteresowanie RISC-V, ale zawsze ograniczało się to do próbek inżynieryjnych i egzemplarzy pokazowych. Do tej pory Samsung nie wypuścił na rynek żadnego SSD z kontrolerem w tej architekturze i seria BM9K1 też finalnie może pozostać przy ARM.

Idź do oryginalnego materiału