Spór o przejęcie Twittera od dawna przestał być historią o kaprysie miliardera Elona Muska i botach. Teraz wrócił jako test tego, jak ważne są publiczne wypowiedzi człowieka, który potrafi jednym wpisem ruszyć kursem potężnej spółki. Federalny sędzia Charles R. Breyer właśnie ocenił, czy marcowy werdykt ławy przysięgłych przeciw Elonowi Muskowi da się rozmontować po kawałku. Dało się niewiele. Wypadł tylko jeden element, czyli tweet z 17 maja.