Selfie warte miliony. Rozbili myśliwce, bo chcieli mieć fajną fotkę

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Myśleliście, iż selfie stick to domena nastolatek? Piloci elitarnych maszyn szkolno-bojowych właśnie udowodnili, iż chęć zdobycia idealnego ujęcia potrafi wyłączyć instynkt samozachowawczy choćby u asów przestworzy.

Ta historia brzmi po prostu zbyt głupio, żeby była prawdziwa, ale jednak. W grudniu 2021 r. południowokoreańskie F-15K wracały z misji treningowej w rejonie Daegu w Korei Południowej. Jeden z pilotów miał przed sobą ostatni lot w jednostce przed przeniesieniem. Chciał więc mieć pamiątkę: zdjęcia i nagrania z powietrza.

Sam pomysł nie był jeszcze jakoś bardzo kontrowersyjny. W lotnictwie wojskowym materiały fotograficzne i wideo bywają wykonywane rutynowo, choć zwykle dzieje się to według określonych procedur, z jasnym podziałem zadań i z zachowaniem separacji między maszynami. Problem zaczął się wtedy, gdy pamiątkowe ujęcie zaczęło wpływać na sposób prowadzenia samolotu.

Pilot skrzydłowy chcąc poprawić kadr wykonał nieplanowany manewr. Maszyna miała gwałtownie wznieść się i przechylić, aby inny pilot z prowadzącego F-15K mógł nagrać lepsze ujęcie. Dwa odrzutowce lecące blisko siebie nie mają dużego marginesu na improwizację. Każda zmiana wysokości, kąta przechylenia czy położenia względem prowadzącego musi być przewidywalna, bo prędkości są ogromne, a czas reakcji bardzo krótki.

Gdy odległość między maszynami zrobiła się zbyt mała, załogi próbowały uniknąć zderzenia. To jednak nie wystarczyło. Ogon jednego F-15K uderzył w skrzydło drugiego. Oba samoloty zdołały wrócić do bazy, nikt nie został ranny, ale bilans finansowy był bolesny: naprawy kosztowały ok. 878 mln wonów, czyli w przybliżeniu równowartość ok. 2,4 mln zł.

F-15K to jeden z filarów koreańskiego lotnictwa

Skandal jest tym większy, iż nie chodziło o samolot treningowy ani maszynę drugorzędną. F-15K Slam Eagle to południowokoreańska wersja ciężkiego myśliwca wielozadaniowego wywodzącego się z amerykańskiego F-15E Strike Eagle. Dla Korei Południowej to sprzęt szczególnie ważny, bo przeznaczony nie tylko do walki powietrznej, ale także do precyzyjnych uderzeń na cele naziemne, działań na dużym dystansie i operacji w trudnych warunkach pogodowych.

F-15K pełni funkcję jednego z najcięższych i najbardziej wartościowych narzędzi w arsenale Seulu. Pamiętajmy, iż Korea Południowa żyje w realiach stałego napięcia militarnego z Koreą Północną, a lotnictwo ma tam znaczenie nieporównywalnie większe niż w państwach, które nie mają tuż za granicą silnie zmilitaryzowanego przeciwnika. Każdy sprawny samolot tej klasy to nie tylko koszt zakupu i utrzymania, ale także zdolność bojowa, wyszkolona załoga, infrastruktura, zapas części i miejsce w całym systemie odstraszania.

Audytorzy wskazali winnego, ale nie odpuścili dowództwu

Audyt wykazał, iż główną odpowiedzialność ponosi oczywiście pilot, który wykonał nieplanowany manewr pod prywatne nagranie. To on miał naruszyć obowiązek ostrożności i to jego działanie doprowadziło do kontaktu dwóch maszyn w powietrzu.

Z ustaleń audytorów wynikało jednak, iż inni piloci wiedzieli o zamiarze wykonywania pamiątkowych materiałów, a w przeszłości także dochodziło do filmowania podczas lotów. Właśnie dlatego pilot nie ma pokryć pełnych kosztów napraw. Początkowo mowa była o całej kwocie, ale ostatecznie uznano, iż ma oddać ok. 10 proc. kosztów, czyli ok. 88 mln wonów. To przez cały czas kwota potężna, w przeliczeniu ok. 240 tys. zł, ale znacznie niższa od całego rachunku. Przy jej obniżeniu wzięto pod uwagę nie tylko wcześniejszą służbę pilota, ale także fakt, iż siły powietrzne nie kontrolowały dostatecznie podobnych zachowań.

Pilot, który znalazł się w centrum sprawy został ukarany dyscyplinarnie, odsunięty od latania i ostatecznie opuścił wojsko i trafił później do lotnictwa cywilnego. Człowiek, który popełnił kosztowny błąd, nie był amatorem ani przypadkową osobą za sterami. Był wyszkolonym wojskowym lotnikiem, czyli kimś, od kogo oczekuje się najwyższego poziomu dyscypliny.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału