Stało się. Mój Xiaomi Redmi Note 8 Pro, niegdyś król opłacalności, służy mi dziś wyłącznie jako podstawka pod kubek. Jest całkowicie martwy. jeżeli zastanawialiście się, czy da się „popsuć na amen” telefon dzięki kilku linijek kodu – spieszę z odpowiedzią: jak najbardziej.
Xiaomi jako retro handheld
Wszystko zaczęło się od niewinnego „co by było, gdyby…”. Wygrzebałem z szuflady stary telefon z myślą o zrobieniu z niego retro-maszynki do gier. Dołożyłem kontroler od GameSir, odpaliłem emulatory i przez chwilę było nieźle. Niestety nie udało mi się tego uchwycić na zdjęciu. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, iż będę pisał ten artykuł. Jednak gwałtownie przypomniałem sobie, dlaczego ten sprzęt wylądował w szafie. MIUI. Nakładka od Xiaomi atakowała mnie reklamami, zbędnymi usługami i powiadomieniami o „optymalizacji”, podczas gdy ja chciałem po prostu pograć w Tekkena z PSP.
Kontroler GameSir podpięty do XiaomiPomyślałem: „Ej, a może postawię tu Linuksa?”. Mój wzrok padł na PostmarketOS. Szybki research ostudził jednak zapał – na tym modelu to walka z wiatrakami. Słaba optymalizacja, sypiący się dotyk i mizerna wydajność w grach. No to plan B: LineageOS. To wciąż Android, ale leciutki i czysty. Żeby go jednak wgrać, musiałem pokonać największego bossa: bootloader, czyli fabryczną blokadę systemu.
Xiaomi z odblokowaniem telefonu robi większy problem niż bank przy kredycie hipotecznym. Oficjalna droga to jakiś żart: musisz mieć aktywne konto Mi, włożoną kartę SIM (z pakietem danych, bo przez Wi-Fi nie przejdzie!), powiązać to wszystko w ukrytych ustawieniach i… czekać. Równe 168 godzin. Tydzień życia wyjęty z życiorysu tylko po to, żeby dostać pozwolenie na zarządzanie własnym sprzętem. A jak się wylogujesz albo zrobisz reset? Licznik bije od nowa.
Moja cierpliwość skończyła się po minucie. Postanowiłem podejść do tego sposobem, czyli drogą na skróty przez GitHub.
Wybrałem przemoc
Odpaliłem terminal, postawiłem środowisko Python w izolowanym folderze (venv) i przygotowałem MTKClient. To narzędzie pozwala rozmawiać z procesorem MediaTek w trybie BROM – to taki stan „głębokiego snu”, gdzie telefon wykonuje polecenia bez pytań. Trzymam przyciski, wpinam kabel, skrypt „złapał” połączenie. Terminal pokazuje, iż widzi procesor. No to cyk – kłódka zdjęta bez tygodniowej kolejki. Tak mi się przynajmniej wydawało.
Xiaomi Redmi Note 8 Pro z uszkodzonym systememPo restar… no właśnie. Xiaomi już się nie zrestartowało. Zamiast loga zobaczyłem wielki, czerwony komunikat, który nie pozostawiał złudzeń: „System has been destroyed”. Zero dyplomacji, po prostu informacja o zgonie. Próbowałem ratować pacjenta, wgrywając czysty, fabryczny soft. Przez chwilę poczułem ulgę – telefon ożył, ale tym razem powitał mnie drobny, niemal wstydliwy druczek w rogu ekranu: „System is corrupted”.
To był ten moment, w którym człowiek naiwnie myśli, iż skoro ekran w ogóle świeci, to nadzieja wciąż się tli. Postanowiłem więc jeszcze raz siłowo wymusić odblokowanie bootloadera, żeby ostatecznie wyprostować partycje i pozbyć się tego komunikatu. I wtedy mój Redmi Note 8 Pro odszedł w cyfrowy niebyt. Ekran zgasł, dioda ładowania przestała dawać jakiekolwiek oznaki życia, a telefon stał się martwym kawałkiem krzemu. Zamiast uratować system, dobiłem go jednym kliknięciem.
Morał z tej historii
Czy to wina sterowników? Może kabla? A może po prostu braku wiedzy w decydującej sekundzie? Xiaomi nie wybaczyło mi drogi na skróty i nie dało się złamać. Rada ode mnie: nie igrajcie nigdy z czymś, czego nie rozumiecie. jeżeli nie macie telefona na zbyciu, przełknijcie te 168 godzin upokorzeń. Lepiej tydzień poczekać i pograć w tym czasie w planszówki, niż zostać z cegłą.
Źródło: mat. własny

2 godzin temu







