
Wizz Air ogranicza zimową siatkę z powodu wysokich cen paliwa i napiętej sytuacji geopolitycznej. Polska znalazła się wśród mocno dotkniętych rynków.
5 proc. mniej. Na pierwszy rzut oka to niewiele, tyle iż Wizz Air jest ogromną linią, a przy jego skali taka korekta oznacza miliony miejsc i tysiące lotów, które miały się odbyć, ale ostatecznie nie znajdą się w zimowym rozkładzie. Polscy pasażerowie już widzą skutki, bo z siatki wypadają całe trasy, inne wrócą dopiero wiosną, a na części kierunków samoloty będą latały znacznie rzadziej. Najmocniej dostał Wrocław, ale cięcia widać też w Warszawie, Modlinie i w Gdańsku.
5 proc. robi się nagle bardzo dużą liczbą
Wizz Air oficjalnie potwierdził, iż zmniejszył o 5 proc. planowaną wcześniej ofertę na drugą połowę swojego roku finansowego. Chodzi przede wszystkim o zimę 2026/27. Linia nie powiedziała jednak, iż kasuje dokładnie 8 tys. rejsów. Ta liczba jest wyliczeniem opartym na skali wcześniejszego rozkładu. Zimą 2025/26 Wizz Air oferował około 37,35 mln miejsc. W tym roku planował dalej rosnąć i jeszcze latem mówił o zwiększeniu podaży o około 10-12 proc.
Oznaczałoby to około 41-42 mln miejsc w pierwotnym zimowym planie. Odjęcie od tego 5 proc. daje mniej więcej 2 mln foteli. Przy typowej wielkości samolotów Wizz Aira wychodzi równowartość ponad 8 tys. pojedynczych rejsów.
Polska nie jest jedynym krajem dotkniętym korektą, ale zmian u nas jest sporo. Najmocniej widać je we Wrocławiu. Z końcem października Wizz Air przestanie zimą latać stamtąd do Malagi, Madrytu, Nicei i Bukaresztu. Z rozkładu wypada również Kutaisi, choć w tym przypadku połączenie ma wrócić pod koniec marca 2027 r. W kilku przypadkach znika cały kierunek na kilka miesięcy.
Zmiany są także w Warszawie. Z zimowego rozkładu wypadło połączenie z Lotniska Chopina do Genui, a z Modlina nie polecimy Wizz Airem do Brindisi. To szczególnie interesujący zwrot, bo jeszcze niedawno przewoźnik mocno rozbudowywał swoją obecność w Modlinie. Od grudnia Wizz Air ma uruchomić stamtąd nowe połączenie do Santiago de Compostela. Jedne kierunki więc dochodzą, podczas gdy inne właśnie wypadają z zimowego rozkładu.
Cięcia dotknęły też Gdańsk. Wizz Air zawiesza na zimę połączenie do Trondheim, które wcześniej było trasą całoroczną. Samoloty mają wrócić regularnie dopiero 28 marca 2027 r., choć część lotów zachowano na okres świąteczno-noworoczny.
Skrócony został również sezon na trasie Gdańsk-Rijeka. Podobnie stało się z połączeniem z Lublina do chorwackiego miasta. Ostatnie rejsy realizowane są wcześniej, niż pierwotnie planowano. Na innych kierunkach Wizz Air nie znika całkowicie, ale po prostu zabiera część lotów. Dobrym przykładem jest Warszawa-Sewilla. Pierwotnie zimą miały być 4 rejsy tygodniowo, a zostają 2.
Podobne redukcje wcześniej pojawiały się m.in. na trasach z Krakowa do Walencji czy z Gdańska do Katanii. Dla pasażera efekt może być choćby bardziej odczuwalny niż całkowite zamknięcie trasy. Kierunek przez cały czas istnieje w wyszukiwarce, ale nagle znika dzień tygodnia, pod który ktoś wcześniej układał urlop albo weekendowy wyjazd.
Problemem nie jest brak pasażerów
Co ciekawe, Wizz Air nie tnie siatki dlatego, iż wakacje okazały się katastrofą. Wręcz przeciwnie. Przewoźnik poinformował, iż letnie przychody były lepsze od oczekiwań i podniósł prognozę dotyczącą przychodu na dostępny fotel i kilometr. Wynik ma być teraz zbliżony do ubiegłorocznego, choć wcześniej zakładano niewielki spadek. Powód cięć leży gdzie indziej.
Wizz Air wskazuje na napiętą sytuację geopolityczną i mocno zmienne ceny paliwa. Wojna amerykańsko-irańska uderzyła w branżę lotniczą przede wszystkim przez gwałtowny wzrost kosztów. Wizz Air jest przy tym w lepszej sytuacji niż część konkurentów. Ma ponad 2,2 mld euro płynności, a około 80 proc. zapotrzebowania na paliwo na najbliższe 12 miesięcy zabezpieczył wcześniej po cenach wyraźnie niższych od obecnych. Mimo tego uznał, iż lepiej odpuścić część planowanego wzrostu.
To nie pierwszy raz, kiedy Wizz Air czyści zimowy rozkład
Dla osób regularnie latających tą linią sama metoda nie będzie jakimś wielkim zaskoczeniem. Wizz Air już wcześniej wrzucał do sprzedaży rozbudowaną zimową siatkę, a później usuwał słabsze kierunki albo ograniczał ich częstotliwość. Podobne duże cięcia z Polski mieliśmy jesienią 2025 r., gdy z rozkładu wypadło kilka połączeń, a Ryanair gwałtownie próbował przejąć pozostawionych pasażerów.
Tym razem różnica polega na skali całej operacji. Wizz Air oficjalnie redukuje planowaną pojemność całej zimowej siatki, a zmiany obserwowane w Polsce są częścią większego ruchu obejmującego wiele rynków. Nie oznacza to jednak, iż linia zamierza się kurczyć na stałe. Równolegle z informacją o ograniczeniu zimowego rozkładu Wizz Air przedstawił bardzo ambitne plany na 2030 r.
Dziś przewoźnik ma 269 samolotów i w roku finansowym 2026 przewiózł 69,7 mln pasażerów. Do końca roku finansowego 2030 chce mieć 335 maszyn i wozić 127 mln osób rocznie. Przychody mają sięgnąć 10 mld euro, a marża operacyjna 10 proc. Czyli krótkoterminowo linia wciska hamulec, ale długoterminowo przez cały czas planuje mocny wzrost.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Michael715, Shutterstock
















