
Kiedy współczesne rozwiązania zawodzą, nie pozostaje nic innego, jak wrócić do starych i sprawdzonych metod. To ma być lekarstwem na problemy z GPS-em. Problemy nieprzypadkowe, dodajmy.
O zakłóceniach sygnału pisaliśmy niedawno w kontekście lotów dronami. Urządzenia były ostatnio nieposłuszne i uciekały od właścicieli, gubiąc drogę. Takie problemy zdarzają się od lat regularnie, ale teraz sytuacja jest wyjątkowo kiepska – mówili operatorzy w rozmowie z portalem trojmiasto.pl. Co jest źródłem nieprawidłowości? Podejrzenia padają na Rosjan.
Zakłócenia sygnału GPS mają więcej negatywnych konsekwencji. Nad morzem przekonują się o tym żeglarze, rybacy, a także firmy stawiające turbiny na Bałtyku. Jak przekazał Radiu Gdańsk przedstawiciel firmy Baltic Power, ta w szczytowym momencie miała do 20 jednostek pracujących na morzu w tym samym czasie. Dlatego też problemy z GPS-em „bardzo utrudniały realizację etapów prac”.
Obecnie rybacy „coraz częściej nie mogą odnaleźć łowisk i pozostawionych w morzu sieci” – relacjonuje Radio Gdańsk.
Odpowiedzią na bolączki ma być powrót do starych i sprawdzonych metod.
„To nieuniknione” – mówią żeglarze
– Wydaje mi się to nieuniknione, przed nami etap, kiedy żeglarze i motorowodniacy dla własnego bezpieczeństwa muszą zmienić system patrzenia na nawigację i powrócić do starej terrestrycznej, kiedy używało się map, pisanych cyrkli i poza GPS-em sprawdzać położenie – powiedział rozgłośni Hubert Bierndgarski, żeglarz, ratownik Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.
Jak informuje radio, już dziś wielu żeglarzy pływających po Bałtyku korzysta z drukowanych map, choć do dyspozycji ma nowoczesne rozwiązania. I trudno się temu dziwić. W rozmowie z Radiem Gdańsk Maciej Karaś, prezes Zarządu Portu w Ustce, zwrócił uwagę, iż o ile na lądzie złe działanie GPS-u skończyć może się wjechaniem w ślepą uliczkę – choć, dodajmy, były też poważniejsze konsekwencje – to na morzu jest to „często kwestia życia i śmierci”.
– Dlatego koniecznie, możliwie jak najszybciej, ten problem trzeba rozwiązać systemowo – apeluje.
Mapę warto mieć nie tylko na morzu
Już jakiś czas temu Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR) alarmowało, iż Mapy Google mogą wprowadzać turystów w błąd, a co za tym idzie – narażać ich na niebezpieczeństwo. Ratownicy przyznawali, iż mapy dostępne w telefonie sprawdzają się podczas planowania tras, ale nie w górach.
Na sprawdzone metody zdecydowano się postawić w Szklarskiej Porębie. Stanął tam… mapomat. Urządzenie o każdej porze pozwala uzyskać dostęp do papierowej mapy, dostępnej w języku polskim, czeskim i niemieckim.
Zdjęcie główne: Gemini










!["Wyścig zbrojeń trzeba zatrzymać". Tylko tak uniknie się dramatów [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69f8412fe042f8_73878813.jpg)



