
Po dwóch latach z Apple Watchem 10 premiera tegorocznego modelu utwierdziła mnie w przekonaniu, iż nie warto już sięgać po bazowe modele smartwatcha z jabłkiem. Zamiast tego wolę dopłacić i raz na zawsze pożegnać porysowany wyświetlacz.
Na niedawnej konferencji Apple – obok iPhone’ów 18 Pro i Duo – zaprezentowano również słuchawki AirPods 5 oraz zegarki Apple Watch 12. Na szczęście urządzenia do noszenia, w odróżnieniu od telefonów, nie podrożały. Producent zachował dotychczasowe ceny, ale do oferty wprowadził też zupełnie nową wersję wyróżniającą się lepszym wykonaniem.
Apple Watch 12 jest dostępny w nowej-starej ceramicznej wersji
Dotychczas zegarki Apple były dostępne w dwóch wariantach wykonania koperty: aluminiowym oraz tytanowym.
W tym roku do stawki dołączyła trzecia opcja – edycja ceramiczna. Jeszcze droższa i jeszcze bardziej zaawansowana od tytanu, który powrócił po latach wraz z Apple Watchem 10 – już w Apple Watchu 5 z 2019 r. stosowano ten materiał. Ceramika też już była wykorzystywana przez Apple’a w przeszłości, szczególnie na początku.
Firma zrobiła sobie przerwę od stosowania ceramicznych kopert i powróciła z nimi w Apple Watchach 12. Zastosowanie ceramicznej koperty przekłada się na niezwykły wygląd, ale ma swoją cenę – i to nie tylko finansową. Zegarek w tej wersji jest wyraźnie cięższy i waży o około 10 gramów więcej od bazowego modelu z aluminium.
Ceramiczna wersja oraz tytan gwarantują wyższą wytrzymałość
Jestem posiadaczem Apple Watcha 10 w wersji aluminiowe od momentu premiery w 2024 r. Jest ze mną praktycznie 24/7, z małymi przerwami na codzienne wieczorne ładowanie. Zastosowane w nim szkło Ion-X cechuje się niezłą odpornością na uderzenia, ale jako materiał miękki ma jedną ogromną wadę – niesamowicie łatwo się rysuje.
Praktycznie każde zahaczenie lub przejechanie zegarkiem po nieregularnej powierzchni kończy się mniejszym lub większym zarysowaniem. Na urządzeniu mogę wyliczyć co najmniej kilka głębszych rys, które niestety widać pod światło. Przed zakupem Apple Watcha słyszałem liczne opinie, iż szkło chroniące wyświetlacz to „magnes na rysy”, ale nie sądziłem, iż aż tak bardzo. Przekonałem się dopiero na własnej skórze.
Dostępne wersje Apple Watcha 12W nowym Apple Watchu 12 z aluminiową kopertą producent po raz pierwszy zastosował szkło Ceramic Shield 2. Problem w tym, iż jest to również stosunkowo miękki materiał znany głównie z iPhone’ów. Producent chwali się 60 proc. wyższą odpornością na stłuczenia w porównaniu do Ion-X, ale w praktyce nie ma to większego znaczenia. Zegarki są przytwierdzone do naszej ręki i zwykle nie spadają.
Dlatego w zegarkach od wytrzymałości na stłuczenia ważniejsza jest odporność na zarysowania. Rozwiązaniem jest szkło szafirowe charakteryzujące się wyższą twardością, a co za tym idzie – mniejszym prawdopodobieństwem zarysowania. Szkło szafirowe nie jest nowe w zegarkach Apple, ponieważ rozwiązanie było stosowane przez producenta od początku.
Jednak w ceramicznej wersji możemy liczyć na jeszcze wyższą wytrzymałość samej obudowy. Aluminium stosowane przez Apple’a, podobnie jak szkło Ion-X, nie cieszyło się najlepszą odpornością na zarysowania. W efekcie widoczne ślady mam nie tylko na ekranie, ale też na kopercie urządzenia.
I to właśnie jest cecha, która najbardziej przekonuje mnie do Apple Watcha 12. Wysoka twardość szkła oraz obudowy powinna sprawić, iż sprzęt po dwóch latach na mojej ręce nie będzie aż w tak złym stanie. Bez żadnych szpecących etui czy folii ochronnych.
Cena wysoka to i materiały najlepszej jakości
Najważniejsza jest tu jednak cena. Bazowy Apple Watch 12 z wykończeniem aluminiowym kosztuje od 1899 zł, tytanowy od 3299 zł, natomiast ceramika – 4399 zł. Są to oczywiście ceny za bazowy rozmiar 42 mm – większa wersja 46 mm wiąże się z dopłatą na poziomie 200 lub 300 zł.
Czy 4399 zł za zegarek to aby nie lekka przesada? Mówimy o cenie, w której możemy kupić dwa Watche 12. Sam wolę jednak dopłacić i cieszyć się urządzeniem w idealnym stanie przez kolejne lata, niż po dwóch sezonach patrzeć na porysowany, zmęczony życiem ekran.
Zasadniczym problemem, który widzę w nowej generacji, jest pomniejszony ekran we wszystkich modelach. Apple nieznacznie zmniejszył powierzchnię samego ekranu (o ok. 2 proc.) zarówno w wariancie 42, jak i 46 mm. Ponieważ rozmiar obudowy nie uległ zmianie, konstrukcja wymagała pogrubienia ramek wokół wyświetlacza – i przy bezpośrednim porównaniu ze starszą generacją ta różnica jest niestety zauważalna.








