
Nie pamiętam, kiedy ostatnio czekałem na wrześniową konferencję Apple z taką niecierpliwością. Oczywiście co roku wygląda to podobnie. Najpierw miesiące plotek, później coraz konkretniejsze przecieki, zdjęcia elementów obudowy, rendery, informacje z łańcucha dostaw i analizy tego, co Apple może pokazać. W końcu przychodzi wrzesień, siadamy przed ekranami i oglądamy kolejną generację iPhone’a.
Tyle iż tym razem naprawdę może być inaczej.
Jeżeli choć część informacji, które krążą w tej chwili wokół Apple, okaże się prawdziwa, czeka nas jedna z najciekawszych jesieni w historii firmy. Nie dlatego, iż dostaniemy szybszy procesor, lepszy aparat i nowy kolor obudowy. To wszystko oczywiście też będzie. Tym razem jednak na stole leży kilka produktów, które mogą otworzyć zupełnie nowe rozdziały w historii Apple.
Pierwszy składany iPhone, prawdopodobnie nazwany iPhone Ultra. iPhone 18 Pro z poważnymi zmianami w aparacie. Nowe Apple TV. Domowy hub z ekranem. W dalszej perspektywie AirPods wyposażone w kamery. Do tego iOS i iPadOS 27, które znamy już z WWDC, ale których najciekawsze możliwości mogą być bezpośrednio związane ze sprzętem, którego Apple jeszcze nie pokazało.
I pozostało John Ternus.
Po raz pierwszy wrześniową premierę iPhone’a będziemy oglądać już w nowej rzeczywistości. Ternus od 1 września zostaje CEO Apple, a Tim Cook obejmuje stanowisko przewodniczącego wykonawczego rady dyrektorów. To nie plotka, ale oficjalnie zapowiedziana przez Apple sukcesja.
Dlatego mam wrażenie, iż we wrześniu będziemy oglądali nie tylko premierę nowych produktów. Możemy oglądać początek zupełnie nowego rozdziału Apple.
Wreszcie składany iPhone
Najbardziej czekam oczywiście na niego.
Składany iPhone przewija się w plotkach od tylu lat, iż zdążył już trochę stać się technologicznym odpowiednikiem Yeti. Wszyscy o nim słyszeli, niektórzy twierdzą, iż wiedzą nawet, jak wygląda, ale Apple konsekwentnie milczy.
W tym roku sytuacja jest jednak zupełnie inna. Informacji jest coraz więcej i są coraz bardziej spójne. Urządzenie, które prawdopodobnie otrzyma nazwę iPhone Ultra, ma być konstrukcją składaną jak książka, z ekranem około 5,5 cala na zewnątrz i około 7,8 cala po rozłożeniu. Co dla mnie zdecydowanie najważniejsze – wewnętrzny ekran ma mieć proporcje około 4:3.
Jeszcze rok temu potraktowałbym tę informację po prostu jako ciekawostkę. Dzisiaj wiem już, iż właśnie takiego iPhone’a chcę.
Powód nazywa się Samsung Galaxy Z Fold8.
Po jego premierze i kilku dniach spędzonych z tym urządzeniem format paszportowy całkowicie mnie przekonał. Wcześniejsze Foldy zawsze bardzo mi się podobały jako koncepcja, ale ich proporcje nie do końca do mnie przemawiały. Były trochę zbyt wąskie po złożeniu i zbyt kwadratowe po rozłożeniu. Niby dostawaliśmy ogromny ekran, ale nie zawsze było wiadomo, co adekwatnie z tą powierzchnią zrobić.
Fold8 pokazał mi, iż wystarczy zmienić proporcje.
Złożony jest normalnym telefonem, który wygodnie obsługuje się jedną ręką. Rozłożony zamienia się w urządzenie świetne do czytania, oglądania zdjęć, pracy z dokumentami, internetu, książek i oczywiście naszego iMagazine. Format 4:3 jest tutaj po prostu genialny.
Jeżeli Apple pójdzie podobną drogą, jestem kupiony.
Oczywiście pozostaje jeszcze drobiazg w postaci ceny. Obecne przecieki mówią choćby o 2000–2500 dolarów, więc trudno spodziewać się produktu dla masowego odbiorcy. Ale pierwsze generacje nowych kategorii Apple rzadko są racjonalnym zakupem. Mają przede wszystkim pokazać kierunek.
A ten kierunek podoba mi się bardzo.
Jeszcze bardziej niż sprzęt interesuje mnie iOS
Paradoksalnie w składanym iPhonie najbardziej nie interesuje mnie jednak zawias. Nie interesuje mnie choćby to, czy Apple rzeczywiście uda się niemal całkowicie wyeliminować charakterystyczne zagięcie ekranu.
Najbardziej chcę zobaczyć, co stanie się po jego otwarciu.
Jak zachowa się iOS?
To może być najważniejszy element całej premiery, bo składany telefon nie może być zwykłym telefonem z większym ekranem. o ile po rozłożeniu dostaniemy po prostu gigantyczną wersję interfejsu iPhone’a, cały pomysł straci połowę sensu.
Samsung doskonale to rozumie. Fold po otwarciu zaczyna działać trochę inaczej. Możemy korzystać z kilku aplikacji, interfejsy wykorzystują dodatkową przestrzeń, pojawia się możliwość wygodniejszej pracy i przenoszenia treści. Apple musi zrobić coś podobnego, ale oczywiście po swojemu.
I tutaj iOS 27 zaczyna być bardzo interesujący.
Apple już podczas WWDC mocno zwracało uwagę deweloperów na projektowanie aplikacji, które potrafią dynamicznie dopasowywać się do różnych rozmiarów i proporcji ekranu. W kodzie systemu znaleziono choćby odniesienia „foldState” oraz „angleDegrees”. Według dotychczasowych informacji po rozłożeniu iPhone Ultra ma pozwalać między innymi na pracę z dwiema aplikacjami obok siebie, a część systemowych programów ma otrzymać interfejs wykorzystujący boczne paski znane z większych ekranów.
To właśnie chcę zobaczyć.
Jak będzie wyglądał Mail? Co zrobi Safari? Czy pojawi się Dock? Jak będzie działało przeciąganie treści pomiędzy aplikacjami? Co stanie się z aplikacją uruchomioną na zewnętrznym ekranie, kiedy otworzymy telefon? Czy film automatycznie przeniesie się na większy ekran? Jak Apple rozwiąże multitasking?
I wreszcie: gdzie będzie przebiegała granica pomiędzy iOS i iPadOS?
Jeżeli Apple zrobi to dobrze, iPhone Ultra może być czymś znacznie ciekawszym niż kolejnym składanym telefonem. Może stworzyć trzecią kategorię urządzenia, gdzieś pomiędzy klasycznym iPhone’em a iPadem.
Na to czekam najbardziej.
iPhone 18 Pro też zapowiada się wyjątkowo ciekawie
Przy składanym iPhonie łatwo zapomnieć, iż równolegle dostaniemy iPhone’a 18 Pro i 18 Pro Max. Normalnie to właśnie one byłyby głównymi gwiazdami wieczoru, a w tym roku mogą zostać zepchnięte nieco na drugi plan przez Ultra.
Niesłusznie, bo szczególnie ciekawie zapowiadają się aparaty.
Najbardziej intryguje mnie zmienna przysłona głównego obiektywu. Informacje na jej temat pojawiają się od dłuższego czasu i coraz więcej źródeł wskazuje, iż rzeczywiście możemy ją zobaczyć w tegorocznej generacji Pro, choć nie pozostało jasne, czy trafi do obu modeli, czy wyłącznie do Pro Maxa.
Byłaby to jedna z ciekawszych zmian fotograficznych w iPhonie od lat.
Przez ostatnie generacje rozwój fotografii mobilnej opierał się przede wszystkim na coraz lepszych matrycach i fotografii obliczeniowej. Tymczasem zmienna przysłona ponownie oddaje część kontroli samej optyce. Możliwość fizycznego regulowania ilości światła docierającego do matrycy daje zupełnie nowe możliwości, szczególnie przy fotografowaniu w bardzo jasnych warunkach czy pracy z głębią ostrości.
Do tego dochodzi A20 Pro wykonany w procesie 2 nm, nowe modemy, kolejne ulepszenia ekranów i prawdopodobnie jeszcze kilka fotograficznych niespodzianek.
Mam tylko jeden problem. o ile na stole obok iPhone’a 18 Pro Max będzie leżał składany Ultra, to doskonale wiem, po który telefon sięgnę najpierw.
Apple TV i dom, który wreszcie stanie się naprawdę smart
Bardzo czekam również na nowe Apple TV.
To jedno z tych urządzeń Apple, z których korzystam praktycznie codziennie, a jednocześnie mam wrażenie, iż firma od dawna wykorzystuje może połowę jego potencjału. Apple TV powinno być mózgiem całego inteligentnego domu, a nie tylko świetnym pudełkiem podłączonym do telewizora.
Nowa generacja ma dostać szybszy procesor, więcej pamięci i nowy układ odpowiedzialny za łączność. Brzmi dobrze, ale chciałbym czegoś więcej.
Szczególnie w połączeniu z drugim urządzeniem, na które czekam od bardzo dawna – domowym hubem Apple.
Według obecnych informacji ma on mieć około 7-calowy ekran i służyć do sterowania inteligentnym domem, wyświetlania zdjęć i informacji, prowadzenia rozmów wideo oraz obsługi aplikacji Apple.
Czyli trochę Apple TV, trochę HomePoda, trochę iPada. Dokładnie takie urządzenie powinno od dawna istnieć.
Widzę je w kuchni, salonie czy przy wejściu do domu. Pokazuje kamery, pozwala sterować światłem, roletami i temperaturą, wyświetla rodzinny kalendarz, pogodę i zdjęcia, a przy okazji jest fizycznym interfejsem dla Siri i Apple Intelligence.
Apple ma wszystkie elementy tej układanki od lat. Brakowało tylko produktu, który je połączy.
Może wreszcie się doczekamy.
AirPods, które zaczną widzieć
Jeszcze bardziej futurystycznie brzmią AirPods wyposażone w kamery.
Tutaj studzę jednak własny entuzjazm, bo najnowsze doniesienia sugerują, iż na taki model możemy poczekać do 2027 roku. Sam kierunek jest jednak fascynujący.
Meta pokazała dzięki okularów Ray-Ban Meta, iż AI zaczyna mieć znacznie więcej sensu, kiedy może nie tylko nas słyszeć, ale również widzieć to, na co patrzymy.
AirPods z kamerami mogłyby realizować podobny pomysł w zupełnie inny sposób. Nie chodzi przecież o robienie zdjęć słuchawkami, ale o dostarczanie Visual Intelligence informacji o naszym otoczeniu.
Patrzę na budynek i pytam Siri, co to jest. Patrzę na napis w obcym języku i proszę o tłumaczenie. Patrzę na produkt i pytam o jego skład. Komputer przestaje być czymś, co wyjmujemy z kieszeni, a zaczyna towarzyszyć nam przez cały czas.
Jeżeli nie zobaczymy tego we wrześniu, trudno. Ale jestem bardzo ciekaw, jak Apple ostatecznie rozegra ten temat.

I wreszcie John Ternus
Cały czas piszę o urządzeniach, ale prawdopodobnie największą uwagę mediów podczas tej konferencji przyciągnie człowiek.
John Ternus.
Od 1 września oficjalnie będzie CEO Apple. Tim Cook nie odchodzi z firmy – zostaje przewodniczącym wykonawczym rady dyrektorów – ale to właśnie Ternus przejmuje najważniejsze stanowisko operacyjne. Apple podkreśla jego 25-letnie doświadczenie w firmie, techniczne wykształcenie i ogromny wpływ na rozwój sprzętu ostatnich generacji.
Wrześniowa konferencja będzie więc pierwszą premierą nowych iPhone’ów nowej ery Apple.
I jestem absolutnie przekonany, iż wszyscy będziemy patrzyli na Ternusa równie uważnie jak na nowe urządzenia.
Jak rozpocznie keynote? Ile miejsca pozostawi Timowi Cookowi? Czy zmieni się sposób prowadzenia prezentacji? Czy będzie chciał już podczas pierwszego wystąpienia zaznaczyć swoją obecność, czy przeciwnie – pokaże, iż zmiana na szczycie Apple ma być przede wszystkim kontynuacją?
Ternus jest człowiekiem sprzętu. Inżynierem. Przez lata odpowiadał za hardware Apple i wielokrotnie pojawiał się podczas prezentacji nowych produktów. Teraz może przejąć firmę dokładnie w momencie, kiedy ta stoi przed koniecznością zdefiniowania swoich urządzeń na kolejną dekadę.
To niezwykle interesujący zbieg okoliczności.
Tim Cook przejmował Apple, gdy firma miała już iPhone’a, iPada i Maca, a jego największym zadaniem było zbudowanie na tych fundamentach gigantycznego, sprawnie działającego biznesu. Ternus przejmuje Apple w momencie, gdy klasyczny telefon zaczyna dochodzić do granic swojej obecnej formy, AI zmienia sposób komunikacji z komputerem, urządzenia ubieralne dostają oczy i uszy, a składane ekrany pozwalają ponownie zastanowić się nad tym, czym adekwatnie powinien być telefon.
Nie potrafię sobie wyobrazić ciekawszego momentu na zmianę CEO.
Coś mi w kościach strzyka
Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż połowy z opisanych urządzeń możemy we wrześniu nie zobaczyć.
Apple TV może pojawić się później. Domowy hub może zostać przesunięty. AirPods z kamerami prawdopodobnie poczekają do przyszłego roku. Zmienna przysłona może trafić tylko do jednego iPhone’a. A iPhone Ultra niemal na pewno będzie koszmarnie drogi.
Tak wygląda każdy sezon przed premierą Apple. Plotki mieszają się z przeciekami, przecieki z życzeniami, a kilka dni przed konferencją wydaje nam się, iż wiemy już wszystko. Potem Apple pokazuje urządzenia i okazuje się, iż część rzeczy rzeczywiście znaliśmy, część wygląda zupełnie inaczej, a najciekawsze są szczegóły, których wcześniej nikt nie zauważył.
Tym razem jednak liczba znaków zapytania jest wyjątkowo duża.
Chcę zobaczyć iPhone’a 18 Pro i sprawdzić jego aparat. Chcę nowego Apple TV. Bardzo chcę zobaczyć, jak Apple wyobraża sobie centrum inteligentnego domu. Jestem ciekaw dalszego rozwoju iOS i iPadOS 27.
Ale najbardziej chcę wreszcie wziąć do ręki składanego iPhone’a Ultra, otworzyć go i zobaczyć, co Apple zrobiło z tą dodatkową przestrzenią. Po Galaxy Z Fold8 wiem już, iż format paszportowy jest dla mnie niemal idealnym połączeniem telefonu i większego urządzenia do konsumpcji treści oraz pracy. Teraz chcę zobaczyć interpretację Apple.
A ponad tym wszystkim pozostało Ternus.
Nowy CEO, nowa kategoria iPhone’a, nowa generacja urządzeń i być może pierwsze elementy zupełnie nowej wizji ekosystemu Apple.
Dlatego dawno nie czekałem na wrześniowy keynote tak bardzo jak w tym roku.
Obyśmy się nie zawiedli.
Ale coś mi w kościach strzyka, iż będzie naprawdę ciekawie.
Jeśli artykuł Na ten wrzesień Apple czekam jak dawno na żaden nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu







