
Google właśnie pokazał nowego flagowca: Pixel 11 Pro Fold. Ma on niesamowity ekran o jasności 3500 nitów i serce w postaci procesora Tensor G6. I mam złą wiadomość.
Miałem okazję wpaść na zamknięty pokaz Google i pobawić się chwilę tym najbardziej luksusowym cackiem z tegorocznej linii. Google Pixel 11 Pro Fold to popis Google’a.
Po tych kilkudziesięciu minutach muszę przyznać, iż technologia elastycznych ekranów poszła niesamowicie do przodu. Telefon jest smukły, świetnie leży w dłoni, a praca na kilku aplikacjach jednocześnie to czysta przyjemność. W porównaniu do poprzednika to naprawdę wielki skok. Jest jedno duże “ale”.
Pixel 11 Pro Fold, a dostępność w Polsce

Muszę ostudzić wasz entuzjazm na start: Google zdecydowało, iż Polska nie znajdzie się na mapie oficjalnej dystrybucji modelu Fold. A szkoda.
Sprawa wygląda tak: zwykły Pixel 11, wersja Pro oraz Pro XL będą normalnie dostępne w polskim Google Store i u naszych partnerów handlowych.
Ale Pixel 11 Pro Fold? Zapomnijcie. jeżeli koniecznie chcecie go mieć, czeka was wycieczka do zagranicznych sklepów (na przykład do Niemiec) albo zabawa w prywatny import. Trochę pod górkę, ale dla fanów technologii to pewnie żadna przeszkoda.
Smukły jak nigdy i bez szpar

Na pierwszy rzut oka widać, iż Fold to rodzina Pixeli. Największe wrażenie robi jednak zawias. Działa z idealnym oporem i co najważniejsze – po złożeniu połówki telefonu przylegają do siebie idealnie płasko. Nie ma mowy o żadnej irytującej szczelinie.
Telefon jest nie tylko ładny, ale i solidnie przemyślany:
- po rozłożeniu obudowa ma zaledwie 5,1 mm grubości,
- krawędzie są tak zaokrąglone, iż sprzęt leży w dłoniach bardzo naturalnie,
- konstrukcja to miks wzmocnionego stopu lotniczego i najnowszego szkła Gorilla Glass Victus 2,
- a wisienką na torcie jest pełna odporność na wodę i pył w standardzie IP68.
Ekrany, które wypalają oczy

Gwiazdą programu jest wewnętrzny, elastyczny panel LTPO OLED o przekątnej 8 cali. Ma on proporcje niemal idealnego kwadratu (1:1) i płynne odświeżanie od 1 do 120 Hz. Do tego zagięcie na środku jest teraz niemal niewidoczne (w egzemplarzu testowym, jak będzie w prawdziwym życiu po miesiąciu? NIe wiem). Taki ekran to bajka do pracy na dwóch aplikacjach naraz, edytowania dokumentów czy po prostu oglądania filmów na „mini tablecie”.
Z przodu mamy mniejszy, 6,3-calowy ekran o klasycznych proporcjach 20:9. On też nie ma się czego wstydzić – jasność 3500 nitów i odświeżanie do 120 Hz robią robotę. Dzięki normalnym proporcjom, po złożeniu telefon obsługuje się jak zwykły telefon. Możesz bez problemu odpisać na SMS-a jedną ręką bez otwierania całego urządzenia.
Moc, stabilność i bezpieczeństwo przyszłości

Pod maską siedzi nowy procesor Google Tensor G6 wykonany w technologii 3 nm. Do tego dostajemy aż 16 GB szybkiej pamięci RAM LPDDR5X oraz mega szybką pamięć na dane UFS 4.1 o pojemności do 1 TB.
Google dorzuciło też nowy modem MediaTek M90, co jest świetną wiadomością – telefon nie nagrzewa się już tak jak poprzednicy i trzyma sygnał 5G jak skała.
O dane dba koprocesor Titan M3, który jest przygotowany choćby na ataki z użyciem komputerów kwantowych. Brzmi jak science-fiction, ale to dzieje się teraz.
Aparaty, które widzą wszystko
W końcu koniec z kompromisami w „składakach”! Pixel 11 Pro Fold dostał zestaw aparatów z najwyższej półki, który nie ustępuje klasycznym flagowcom:
- Główne oczko: 50 MP z jasną przysłoną f/1.68 i matrycą 1/1.31 cala oraz stabilizacją OIS,
- Szeroki kąt: 48 MP, f/1.7, który widzi aż 123 stopnie, super do makro.
- Peryskopowy teleobiektyw: 48 MP z 5-krotnym przybliżeniem optycznym, a dzięki AI możesz wyciągnąć choćby 100-krotny Super Zoom,
- Do selfie: dwa aparaty po 10 MP – jeden na zewnątrz, drugi w środku.
Jeśli chodzi o wideo, to mamy tu pełen wypas: 4K w 60 klatkach, filmowe rozmycie tła i funkcję Video Boost. Zdjęcia nocne są tak samo dobre, jak w zwykłym Pixelu 11 Pro.
Bateria, magnesy i Android 17 na pokładzie

Bateria ma solidne 5015 mAh, co spokojnie starczy na cały dzień, choćby jak będziesz często korzystać z dużego ekranu. Naładujesz go kablem z 30 W albo bezprzewodowo dzięki magnetycznemu systemowi Pixelsnap (zgodny z nowym standardem Qi2.2, moc do 15/25W).
Fold debiutuje z Androidem 17 i obietnicą aż 7 lat wsparcia! Dostaniesz wszystkie nowości AI od Google, jak inteligentną wielozadaniowość Gemini czy Ask Photos. Miłym bonusem jest pół roku pakietu Google AI Pro z 5 TB miejsca w chmurze i dostępem do najbardziej zaawansowanych funkcji sztucznej inteligencji.
Warto sprowadzać?
Pixel 11 Pro Fold to bez wątpienia… składak, ale jego cena startowa w Europie (od 1999 euro) jest bardzo wysoka. Moim zdaniem warto wstrzymać się z zakupem o około pół roku – historia pokazuje, iż ceny Pixeli gwałtownie spadają.
Alternatywnie, warto polować na okazje na Amazonie, gdzie poprzedni model można czasem dorwać za około 4000 zł. To znacznie rozsądniejszy wybór niż kosztowny import zaraz po premierze. Gwarancja Amazona wystarczy każdemu.
Specyfikacja techniczna Google Pixel 11 Pro Fold w pigułce
- Ekran główny (środek): 8 cali LTPO OLED, odświeżanie 1-120 Hz, jasność aż 3500 nitów
- Ekran przedni (okładka): 6,3 cala OLED, odświeżanie 1-120 Hz, jasność 3500 nitów, szkło Victus 2
- Procesor i RAM: Tensor G6 (3 nm), 16 GB RAM LPDDR5X, zabezpieczenia Titan M3
- Miejsce na dane: 256 GB / 512 GB / 1 TB (Zoned UFS 4.1)
- Aparaty z tyłu: główny 50 MP (f/1.68), Szeroki 48 MP (123°), Tele 48 MP (5x optyczny, 100x Super Zoom)
- Bateria i system: 5015 mAh, ładowanie 30W + Pixelsnap, Android 17 (7 lat wsparcia)
- Budowa i kolory: wodoszczelność IP68, stop lotniczy, kolory: Obsidian (czerń) i Olive (oliwka)
- Cena (Euro): od 1999 euro za wersję 256 GB
Do 1 września w sklepie MediaExpert trwa promocja. Można otrzymać rabat do 2000 zł za odsprzedaż używanego telefona i 350 zł rabatu przy zamówieniu z Google Pixel Watch 5.





