Pentagonowi Mach 5 już nie wystarcza. Chcą pocisku, którego nie da się zestrzelić

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

DARPA rozpoczyna prace nad nową generacją pocisku hipersonicznego. Ma polecieć dalej, szybciej i wyżej niż obecne konstrukcje.

Dokładnie 7 sierpnia DARPA opublikowała zapytanie dotyczące Next Generation Hypersonic Cruise Missile, w uproszczeniu NGHCM. Na razie nie jest to kontrakt na budowę uzbrojenia, ale Request for Information, czyli formalne rozeznanie możliwości przemysłu.

Firmy, uczelnie i laboratoria mają czas dokładnie do 6 października, aby pokazać, jak wyobrażają sobie broń nowej generacji. We wrześniu DARPA zamierza dodatkowo spotkać się z zainteresowanymi podmiotami podczas zamkniętego dnia przemysłowego w Arlington. Zebrane pomysły mają posłużyć do ustalenia wymagań przyszłego programu.

Najważniejsze jest to, czego Amerykanie nie chcą: kolejnego pocisku będącego jedynie nieco ulepszoną wersją wcześniejszej konstrukcji. DARPA wprost oczekuje dużej poprawy trzech parametrów: zasięgu, prędkości przelotowej i wysokości lotu. Dokładnych wartości publicznie jeszcze nie podano.

Poprzednik przeleciał ponad 550 km

Jednym z najważniejszych wcześniejszych projektów był HAWC, czyli Hypersonic Air-breathing Weapon Concept. Jak pisaliśmy w tekście: Amerykanie gonią Rosję. Testy lotne broni hipersonicznej już wkrótce, program rozwijał pociski wykorzystujące silnik strumieniowy do długotrwałego lotu hipersonicznego.

Podczas końcowego testu konstrukcja Lockheed Martina przekroczyła Mach 5, wzniosła się powyżej 18 km i pokonała ponad 300 mil morskich, czyli przeszło 550 km. Był to dowód, iż napęd oddychający powietrzem może utrzymać rakietę w locie hipersonicznym przez dłuższy czas.

Kluczowe jest właśnie określenie oddychający powietrzem. Taka rakieta nie musi wozić całego utleniacza potrzebnego do spalania paliwa. Podczas lotu pobiera tlen z atmosfery. W poprzednich konstrukcjach wykorzystywano scramjet, czyli silnik strumieniowy, w którym powietrze przepływa przez komorę spalania z prędkością naddźwiękową.

Problemem nie jest tylko prędkość

Broń hipersoniczna ma dawać możliwość atakowania silnie bronionych celów bez wysyłania samolotu bezpośrednio nad baterie przeciwlotnicze. Im później pocisk zostanie zauważony i im mniej czasu pozostawi na reakcję, tym trudniejsze staje się jego przechwycenie. Tyle iż systemy obrony również nie stoją w miejscu. Nowe radary, połączone sieci sensorów, coraz szybsze pociski przechwytujące i wymiana danych między różnymi elementami obrony sprawiają, iż przewaga uzyskana kilka lat temu może gwałtownie stopnieć.

DARPA przyznaje właśnie, iż obecne koncepcje hipersoniczne oferują raczej stopniowe ulepszenia. NGHCM ma przynieść skok wystarczająco duży, aby odzyskać przewagę nad rozwijanymi systemami obronnymi.

Jest jeszcze drugi problem amerykańskiej broni hipersonicznej: można zbudować świetny demonstrator, a potem przez lata próbować zamienić go w uzbrojenie produkowane seryjnie. Dlatego DARPA od początku wpisuje do programu zasadę Design for Manufacturing and Assembly. Konstruktorzy mają myśleć o fabryce jeszcze podczas projektowania pocisku, zamiast najpierw tworzyć niezwykle skomplikowany prototyp, a dopiero później zastanawiać się, jak produkować go w większej liczbie.

Agencja dopuszcza przy tym bardzo różne koncepcje. Pocisk może być na tyle mały, aby mieścił się w komorze uzbrojenia samolotu, ale analizowane mogą być również większe konstrukcje przeznaczone dla bombowców, okrętów i wyrzutni lądowych. W grę wchodzą nowe napędy, materiały odporne na ekstremalne temperatury oraz sposoby testowania pozwalające skrócić cały program.

Pentagon chce więc pocisku, który jednocześnie szybciej dotrze do celu, poleci dalej, utrzyma korzystniejszy profil lotu i będzie można produkować go w liczbach mających znaczenie podczas prawdziwej wojny. Samo Mach 5 Amerykanie już pokazali. Teraz chcą sprawić, żeby dla przeciwnika było to dopiero początek problemu.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Castelion Corporation

Idź do oryginalnego materiału